Aktualizacja sklepu.

ckb6
Standardowy

Ach, wszystkich zamawiających szare bluzy Strength is My Religion serdecznie przepraszam – kolekcje limitowane nie są „dodrukowywane”. Nie ma ich już od dłuższego czasu, po prostu jestem kiepskim administratorem strony. Na szczęście jest szansa, że na zimę pojawi się nowa bluza damska SiMR. W międzyczasie zapraszam do SKLEPu, gdzie zrobiłam przedjesienne porządki.

Planuję kilka nowych limitowanych kolekcji, jako iż Tank Topy SiMR zeszły szybciej niż się spodziewałam. Nie mam jednak nowych pomysłów, więc można słać na an-ge@o2.pl swoje pomysły i życzenia. Kolorystyka dowolna, dopóki jest czarna.

Pardon my french, ale muszę to napisać. Nowością są zajefajne legginsy, które zostają na dupie przy przysiadach. No i modelują uda, że nawet moje wydają się mniejsze. Ćwiczę w nich teraz non stop, i po pół roku dalej wyglądają jak nowe.

ckb10Resztę dobra (oraz „dobra dobra”) znajdziecie na podstronie sklepu.

 

Kettlebell i dzieci – teoria dobrego wychowania.

Standardowy

Nie wiem jak zacząć. To ostatnio mój główny problem, jeżeli chodzi o pisanie. Najwięcej czasu spędzam nad takim właśnie początkiem, określeniem tematu, wstępem, zarysowaniem pojęcia lub problemu. Wiele notek umarło właśnie taką śmiercią poprzez uduszenie, bo autor nie potrafił płynnie wprowadzić czytelnika w notkę.

Tym razem zamierzam Cię do niej po prostu wrzucić. Deal with it.

Będzie o kopiowaniu własności intelektualnej przez najgorszych z pasożytów chodzących, pełzających i turlających się po ziemi… Będzie o DZIECIACH.

kett

fot. prawdopodobnie Magdalena Kukulska ewentualnie Marcin Kil, SFG1

Jak ambiwalentny mój stosunek do małych zarazków by nie był, z powodu posiadania pół_sprawnego kota, czuję się Znawcą Teoretykiem. Przy okazji hobby w postaci obserwacji społecznych manipulacji i praw rządzących wieloma aspektami życia szarego człowieka, nakreśliłam sobie teorię Dobrego Wychowania* *nie polega na unikaniu wulgaryzmów, publicznych przykładach chamskiego języka, czy ogólnej znieczulicy na emocjonalne problemy innych ludzi.

Czytaj dalej

Wakacje Kettlebell All Inclusive 2016

Standardowy

Wydarzeniem lata 2016 niewątpliwe jest (albo i był) IV Obóz Hardstyle Kettlebell w Łagowie Lubuskim. Podobnie jak Joanna Bolechowska (tak, drogie panie, Apollo Kettli jest już zaklepany), nie wiem w którym momencie rozdawaliśmy Oscary, ale lawina podziękowań ma dla mnie jakieś szczególne znaczenie.

ob1

Zamiast jednak klepać jak to było super i dupę urywało, poprosiłam (znanego już na blogu) Macieja Góreckiego, o udostępnienie mi jego spontanicznego podsumowania. Głównie dlatego, iż Maciej był sympatykiem bardziej niż psychofanem, zajmującym się chyba wszystkimi odcieniami zjawiska zwanego odważnikiem kulowym. Tak, zjawiska. Jeżeli do tej pory nie wiesz co to kettlebell – wracaj do swojego szałasu i liczenia kóz.

Napiszę krótko, po raz setny.

NIE JESTEŚMY FITNESS TRENDEM. JESTEŚMY W BIZNESIE ZMIENIAJĄCYM ŻYCIA.

A jeżeli gdzieś masz peany na cześć naszej tytanicznej pracy, wolisz liczyć szmal i patrzeć na wypięte pośladki – scrolluj na koniec notki, po video notkę.

Czytaj dalej

Zabij się treningiem. Samouczek.

Standardowy

Może dlatego, że tyle w życiu chcę zrobić, tak mało czasu mam przez to, że tylu rzeczy się chwytam, tak bardzo intensywnie żyję – nie mam czasu na bezsensowne ZABIJANIE SIĘ treningiem. Lubię się zmęczyć ciężarami, jednak zawsze w celu levelowania swoich innych umiejętności.

Pod tym względem pole dance jest mądrzejszy* *ledwo mi to przez palce przeszło niż popularne treningi z odważnikami – tam zawsze trenujesz coś po coś – by zrobić uniesienie, by płynniej wykonać ruch, by wejść w nowy trik czy dociągnąć gdzieś kończynę. Natomiast biorąc średnią krajową treningów kettlowych pod uwagę – tam chodzi o to, by się wypocić z tłuszczu i spompować mięso na bicku czy cycku.

Znam niewiele rzeczy głupszych od tego, i to nie dlatego, że nie chciałabym mieć mniej tkanki tłuszczowej czy większego pośladka.

13570245_1143380959018024_1319201206_o

Ja też lubię „beast mode”. Ale z głową.

Czytaj dalej

Jak odróżnić bycie pizdą od zmęczenia?

Standardowy

Niejednokrotnie o machającym żelastwem mówi się „twardziele”. Nie ważne czy to sztanga, kettlebell czy hantle. Człowiek zaczynający przygodę z ciężarami jakoś tak szybko stara się dorosnąć do tego terminu, że zapomina, iż bycie twardzielem nie oznacza bycie tępym.

Trening podnoszenia ciężarów, podobnie jak bycie twardym, zakłada rozsądek. Zakłada, że jak masz amunicję, to do zombi strzelasz w głowę, a nie dźgasz widelcem w oko, bo jakaś dupa patrzy.

I jak już wybierasz wolne ciężary, to na mrocznego rycerza, zmiłuj się i niezależnie od płci, wybieraj te profesjonalne.

czy to wygląda inteligentnie..? a może „twardo”..?

Stan psychiczny niejednokrotnie potrzebny do treningu z dużym obciążeniem czy to statycznym czy dynamicznym (a różnica bywa powalająca) bywa omyłkowo równany z  ”dawaniem do pieca bez czasu do namysłu”. Bo jak zaczynasz za dużo myśleć, to nagle zaczynasz się zastanawiać, a z zastanawiania, jak wiemy, rodzą się wątpliwości i zniechęcenie.

A to już krok do odpuszczania i bycia.. pizdą. 

Czytaj dalej

Dupne 4 Superćwiczenia z Kettlem

Standardowy

Miałam nic nie pisać, ale to SAMO wpadło w moje ręce. I tak bardzo PROSIŁO. Nie ze względu na słynne nazwisko pani Ewy Ch., ale ze względu na rozmach i nakład gazety, której celem jest popularyzacja zdrowia, a nie kontuzji ubranej w markową odzież. … Wait? What?

choda

Dowcipne komentarze przepuszczę, uprzedzam jednak, że hejty będę kasować zarówno tu jak i na FB. Co by nie mówić, kilka osób jednak czyta tego bloga – i nie zamierzam obrażać ich tanim lansem na „skopanego szczeniaka”*. *gdzie owym szczeniakiem była by słynna trenerka Polek, nie mająca większego pojęcia o wolnym obciążeniu i autorka tekstu, pani EwaJ-C będąca mgr Rehabilitacji Ruchowej. Yeah.

Pogadajmy krótko i merytorycznie „czemu i czego nie robić”, a potem idźmy potrenować. Zatem. Jak lepiej z kettlem nie trenować?

Czytaj dalej

Kettlebell – byś była lepsza w tym co robisz

Standardowy

Na pewnym etapie sportowego życia, musisz sobie zadać proste pytanie – czy sport, który uprawiasz, by być LEPSZYM w innym sporcie, faktycznie tak działa, czy może:

a) zwiększa ryzyko odniesienia kontuzji,

b) zwiększa Twoje możliwości tak samo, jak uprawianie czegokolwiek innego,

c) naśladuje tylko Twój sport docelowy, dając Ci złudzenie autentyczności lub przemęczając dane partie ciała.

Oh ah, Angela zaczęła z grubej rury. Zatem od początku, z obrazkami i z małym druczkiem

Czytaj dalej

Rozciągnięta jak carska Rosja na mapie

Standardowy

…to ja nie jestem.

9

Dwa znienawidzone przeze mnie zakresy – szpagat turecki oraz gięcie w tył. Tak. To są moje maksy.

Powiedzmy sobie na wstępie, że tą notką nie mówię „łapcie perły, świnie”. Faktem niezaprzeczalnym jednak jest, że nawet jako dziecko byłam anty-elastyczna. Nigdy nie planowałam się rozciągać na serio – a mówiąc „na serio”, mam na myśli „mieć jakieś rezultaty”. Zatem wiedza o rozciąganiu jakakolwiek by moja uboga nie była – jest mega cenna, gdy samemu cierpisz na anty-rozciągliwość, lub bóle przepuklinowe.

Kto mnie nie zna, ten musi uwierzyć na słowo, że moje pierwsze podchody pod rozciąganie nastąpiły po ABSOLUTNYM BLAMAŻU jaki nastąpił na kursie HKC w 2010, kiedy to moja wizja bycia Instruktorem Kettlebell stanęła pod znakiem zapytania, gdy Peter Lakatos zobaczył mój skłon. O tym jednak, z przyczyn osobisto-uwielbieńczych, nie chcę gadać.

Kiedy dochodziło do rozciągania – zawsze tłumaczyłam się i usprawiedliwiałam moją „kontuzją”, czyli przepukliną na kręgosłupie. Jako iż pochodzę z rodziny pływackiej, od niechcenia mogłam błysnąć zawsze mobilnością barków.

To, że oprócz mobilności barków – mobilne u mnie nie było nic, wcale mi do dożycia wieku 25 lat nie przeszkadzało! A przynajmniej tak sądziłam, siedząc po kilkanaście godzin przed monitorem lub z książką.

Zaczęłam od „dwójek”, czyli tego dużego, co zaczynało się pod moim tyłkiem, metodami powszechnie uznawanymi za tradycyjne. Spędziłam 2 lata na naprzemiennej walce by:

a) ruszać się bez bólu,

b) dotykać palcami ziemi w skłonie na złączonych, wyprostowanych nogach.

4 Pierwsze zdjęcie: wysokość bez sesji rozciągania – do tego udało mi się dojść do roku 2013
Drugie zdjęcie: po 20 minutach sesji rozciągania na dwugłowe i pośladkowe.

Powiem zupełnie serio – nie chciało iść to w parze. Głównie jednak sądziłam, że źle układam swoje treningi kettlebell, w końcu „jak masz przepuklinę to nie możesz dźwigać”.

Czasem cierpiałam na taki ból pleców Czytaj dalej

Czy honorują Państwo karty Benefit?

Standardowy

Średnio kilka razy w miesiącu dostaję telefon z takim pytaniem. Przez pierwsze dwa lata odpowiadałam grzecznie, że „nie, nie honorujemy, ale pierwsze zajęcia oferujemy gratis i mamy świetną ofertę na…”. Za każdym razem jednak dostawałam lekko arogancką i znudzoną odpowiedź „a to dziękuję”, by nie powiedzieć, że drzwi jebiemnietoizmu waliły mnie w twarz.

Przez drugi rok działalności mojego klubu IRON CHURCH, który kosztował i wciąż kosztuje mnie masę zdrowia, nerwów i pieniędzy* *czyli zupełnie jak mój kot, wdawałam się w polemikę typu „nie, nie *honorujemy*, gdyż nasi Instruktorzy PŁACĄ ciężkie pieniądze za oferowaną u nas wiedzę, zatem muszą je zarabiać”. Zauważyłam jednak, że spotyka się to z kompletnym brakiem zrozumienia* *seriously, I’m shocked, jak gdybym po chamsku ODMAWIAŁA przyjęcia pieniędzy od firmy Benefit.

Nie kwestionuję mojego chamstwa. Po co miałabym się niby tyle uśmiechać i ryzykować pomarszczeniem ryjka na późną starość w wieku lat 30?

Obsługiwałam „Benefity” przez prawie 3 lata, więc napiszę to, co mam do napisania. I nie będzie to ładne. Jeżeli jesteś „użytkownikiem” i chcesz poczuć się obrażony/obrażona, niniejszym informuję, że wchodzisz na własne ryzyko.

Czytaj dalej

O podnietach w treningu kettlebell i salach pełnych ludzi

Standardowy

Dowcip z brodą: Co podnieca Angelę?*

 

IMG_4043

 

 *odpowiedź – „wielu klientów na raz”. [pa-da-da-bum!]

 

 

……

Tak. Wiem. Niedługo otworzą specjalnie dla mnie PowerMindWorkout – Program Wyrównywania Szans Intelektualnych. Meh, mój dowcip dalej mnie śmieszy.

 

……No.

Moją opinię o „klientach” znacie, zatem napiszę czym przyciągam i kotwiczę kursantów na zajęcia kettlebell. Nie tracąc na jakości tego, czego uczę i wymagam. 

Dyskusja na temat motywacji pchającej cię ku regularnym treningom jest stara jak świat. Dlatego mamy pierdyliard różnych dyscyplin sportowych, by każdy mógł znaleźć sobie „swój świat”. Dlatego tyle wojen jest toczonych per „co jest lepsze od czego”, bo każdy broni swojego, jako najlepszego. A prawda jest taka, że co kręci mnie – nie musi kręcić Ciebie. I nie mówię tu o pierogach.

Po środowym treningu wywiązała się fajna dyskusja pomiędzy moimi samczymi studentami. Byłam zaskoczona, że każdy ciągnął w swoją stronę i dziwił się napotykając opór. Jak bowiem po TYCH SAMYCH zajęciach, można mieć tak przeciwstawne wnioski? Można, gdy taki jest świadomy cel instruktora. Można, gdyż kettle to narzędzia treningowe.

Czytaj dalej