Cel na wiosnę – zacznę biegać. Nie tylko za nowymi butami.

Standardowy

Specjalnie z dedykacją dla Bolechandro, który biega w soboty o 6:30 rano, słów kilka na temat CZEMU NIE BIEGAM i śpię do 10:00.

Ogólnie więc o bieganiu – bieganie dobre jest.
Bieganie interwałem – jeszcze lepsze jest.
Posiadanie terenowego auta – jest jeszcze, jeszcze lepsze.

Ale wracając do tematu biegania, to lubię sobie tłumaczyć, że damy nie biegają. Od tego mają służbę.
Jednym ze złych nawyków ruchowych, które zdołałam w sobie przezwyciężyć (cel zimowy osiągnięty) jest niechęć do skakania na skakance. Teraz skaczę dwa razy w tygodniu po minimum 5 minut. Ktoś może teraz parsknąć śmiechem i wyzwać mnie od amatorek – ale uważam, że skakanie powyżej 15 minut to po prostu brak pomysłu na trening i nadwyrężanie ścięgien przy kostkach. Skakanie do 7 minut (czyli dwie mp3-jki) (po pewnym czasie wiele rzeczy zaczyna się liczyć w ilościach mp3-jek) to czysta przyjemność na pewnym etapie kondycji fizycznej.

Podobno tak jest również z bieganiem. Mam kolegów i koleżanki, co biegają notorycznie i nie rozumieją tej mojej wrodzonej niechęci. Z drugiej strony bardziej prawdopodobne jest, że szybciej zacznę biegać, niż jeździć na rowerze. I znowu SZOK. „Ty, taka wysportowana.. to co ty w sumie robisz? Tylko tymi kulkami machasz..?”

.

Eh. No tak. Mam jeszcze pasje nie związane ze sportem. A doba wciąż ma tylko 24h.

Faktem jest, że często biega się w towarzystwie drugiej osoby. Jest to rodzaj motywacji, służy również aspektom towarzyskim. Niestety, jestem stworzeniem tak gadatliwym, że aż denerwującym dla samej siebie.

Bieganie jest jednym ze sprawdzonych sposobów na zrzucenie wagi. Jednak nie truchtanie czy jogging. Wiele kobiet po prostu nie wie jak biegać i szybko się zniechęcają. Wiele idzie korzystać z bieżni i w najlepszym wypadku wychodzą z lepszą wydolnością płuc. Jestem przeciwnikiem bieżni z dwóch powodów:
1. bieg w nierównym terenie daje kolosalnie lepsze rezultaty,
2. bieg w terenie nic nie kosztuje, a daje realną skalę osiągnięcia czegoś – 3km w lesie to nie to samo co 3km na cyfrowym liczniku.
Jasne, że jest możliwość iż nikt NIE ZOBACZY jak ciężko trenujesz na swoją sylwetkę, albo że prysznic będzie musiał poczekać. Co innego jednak lansowanie się a dążenie do postawionych sobie celów.

A propo celów – masz już coś konkretniejszego od „wezmę się za siebie”? Dieta MŻ też podchodzi pod cel ogólny. „Zacznę coś ćwiczyć” jest słabe. Stać Cię na więcej.

Zrób listę czynności fizycznych, których nie lubisz i nie robisz (nie mówię o prasowaniu). Następnie zrób rachunek ZA i PRZECIW. W końcu wybierz czynność, która ma znamiona najrealniejszej do spełnienia. Zrób z tego swój CEL.

I tak, moim celem jest „na wiosnę zacznę biegać raz w tygodniu, pół godziny”.
a) Wiosna zaczyna się od kwietnia
b) Raz w tygodniu mnie nie zabije
c) Pół godziny biegu – nie ilość kilometrów – nie demotywuje.

Nawet jeżeli nie zauważę rezultatów w maju – będę wiedziała, że czegoś dokonałam, nawet jeżeli mi się to suma summarum nie spodoba. I wyznaczę kolejny cel. Bo to rutyna zabija charakter. A bez charakteru nie można mówić o osobowości.

„Na wiosnę schudniesz dzięki astrologii”

Standardowy

„Kobiety są jakieś inne” to delikatne powiedzenie „kobiety są jakieś durne”. Nie wszystkie, na szczęście.

Niesamowita jest wiara kobiet w powodzenie niektórych wynalazków. Pomimo publicznego zaprzeczania i odżegnywania się od idiotycznej wiary w suplementy odchudzające, jedną regułę płaskiego brzucha czy kremy wyszczuplające, biznes się kręci. Ostatnio nawet dotarł do porad horoskopowych, co jest absolutnie niesamowite. Gwiazdy powiedzą Ci jaki masz problem, gwiazdy powiedzą Ci co masz robić w pracy, gwiazdy powiedzą Ci nawet o tajemniczym nieznajomym, który usycha z miłości do Ciebie. Uwaga, gwiazdy właśnie odkryły sposób na skuteczne odchudzanie bez wyrzeczeń.

Gwiazdy mogą powiedzieć wszystko. FACET już nie.

Broń boże, by mężczyzna powiedział „Przytyło ci się, powinnaś schudnąć”.

Nie, nie jest to w żadnym wypadku zwykła informacja. Jest to ZARZUT, WYRZUT i prawdopodobnie pierwiosnek ROZSTANIA.

Bełkotliwe „powinien mnie kochać taką jaka jestem” poprzedzane „czuję się gruba, wstrętna, nieatrakcyjna” przy wtórze niekontrolowanego płaczu jest alternatywą dla potężnego focha i wrzasku pełnym ulicznej łaciny. Nie zawrócisz kijem Wisły. Nawet jeżeli twa ukochana przyjmie Twoje spostrzeżenie chłodno lub z dowcipem, wiedz, że właśnie nawarzyłeś piwa, którego nie będziesz chciał pić. Ziarenko może kiełkować wolno, ale raz zasadzone, przetrwa wszystkie Twoje komplementy, upominki i miłe niespodzianki.

Nie tłumacz się. Po prostu tego nie ogarniesz, bo nie jest to ani logiczne ani rozsądne. Jest PRAWDZIWE dla kobiet.
Kiedy baba powie „z tym kałdunem nie wpuszczę cię do łóżka”, pójdziesz poćwiczyć.

Działając w drugą stronę, baba też pójdzie – ale się gniewać lub głodzić.

Zamiast więc walić „głupie” teksty, powiedz, że chcesz by spędzała z Tobą więcej czasu – i idźcie na rower czy na squasha. I nie zostawiajcie jej samej na siłowni/basenie/lesie – naprawdę spędźcie ten czas razem. Efekt murowany.

A Ty, kobieto, wydoroślej. Nie stękaj, nie kwękaj, tylko weź się za siebie. Od ćwiczeń ciało jest lepsze – nie tylko wizualnie, ale także w seksie.

.

Twoja łagodniejsza forma„trucizny”

Czas: ile potrzebujesz
Ćwiczenia:
1. Bocian
2. Jaskółka
3. Paw
4. Skorpion
5. Kot

Wyjaśnienie:
- za każdym razem gry rozpoczynasz ćwiczenie (np. idąc w dół, lub w górę) bierz oddech – powoli, głęboko do brzucha. Wydech jest gdy wracasz do postawy wyjściowej – wydychaj powietrze wolno, jakby ktoś z Ciebie je metodycznie wyduszał.
- postaraj się być świadoma kontroli nad swoim ciałem – nie pozwalaj na flakowatość. Pręż się, przypinaj i wyginaj.
- ćwiczenia wykonuj wooolnooo.

Twoja rozpiska:
Zielona: zacznij od dwóch serii, każde ćwiczenie po 8 razy. Jeżeli złapiesz rytm, zrób tyle serii na ile masz ochotę.
Pomarańczowa: minimum 3 serie, każde ćwiczenie po 8 razy. Jeżeli złapiesz rytm, zrób tyle serii na ile masz ochotę.
Czerwona: minimum 3 serie, każde ćwiczenie po 10 razy. Jeżeli złapiesz rytm, zrób tyle serii na ile masz ochotę.

Enjoy!

Przemyślenia do przeżucia. Zamiast ciastek.

Standardowy

Czy wiesz że obecnie na świecie żyje obecnie 30 procent więcej otyłych niż niedożywionych?

Czy wiesz, że najczęściej spotykany, „zaganiany” styl życia oraz oparte na dietach choroby – zabijają ponad dwa razy tyle ludzi co choroby zakaźne?

Czy wiesz, że trzy główne czynniki przyczyniające się do otyłości, cukrzycy, chorób serca, nowotworów, depresji i wielu innych chorób naszego wieku, związane są z produktami pszennymi?

Teraz już tak.

Chleb jest niejednokrotnie podstawą naszego dziennego żywienia. Ale mąka pszenna ukryta jest we wszystkim – począwszy od zup, wódkę, szminkę czy klej do klejenia kopert. W Stanach Zjednoczonych problem produktów pszennych jest jeszcze większy, czego efekty widać (tylko nie na młodzieżowych filmach, gdzie każda studentka nosi rozmiar nie większy niż 36).

Nie pukaj się w głowę. Mąka z jakiej Twoja babcia lepiła pierogi, to nie ta sama mąka, z której Ty lepisz pizzę. Nazywając rzeczy po imieniu, „a scientifically engineered food product” za 2,60zł.

Co zawiera taki cud techniki?

1. Super skrobię – mówiąc językiem chemików, amylopektynę A, która jest super tucząca.

2. Super gluten – jedyne chyba białko, którego NIE CHCESZ w organizmie. (popytaj wujka Google, wpisując np. „czemu gluten zły”)

3. Super chemię – która podkręca Twój apetyt i powoli uzależnia.
Jeżeli zamierzasz popaść w lekką paranoję, to unikaj żywności z etykietami nt. oświadczeń zdrowotnych. Zazwyczaj starają się ukryć coś niedobrego, wmawiając Ci, że dobrze robisz.

Po więcej info odwiedź

http://www.huffingtonpost.com/dr-mark-hyman/wheat-gluten_b_1274872.html
.

Twoja „trucizna” na maxa
Czas: do 15 min.
Ćwiczenia:
1. Przeskoki w podporze x2
2. Nogi do klaty x2
3. Bungee x2
4. Przekątna w podporze x2

Wyjaśnienie:
- jeżeli zrobisz sobie JEDNĄ przerwę na oddech podczas ćwiczenia – ok, nie może ona trwać więcej niż 2 sekundy. Jeżeli zrobisz ich więcej lub dłużej – rezygnujesz z oficjalnej przerwy i przechodzisz do kolejnego ćwiczenia. Ma być OSTRO!
- robiąc „nogi do klaty” jako początkująca możesz odstawiać nogi na ziemię.
- jeżeli podczas powyższego ćwiczenia boli Cię kość ogonowa – to znaczy, że za mało przypinasz pośladki.
- podczas Bungee postaraj się wyskakując w górę mocno wyciągnąć ręce. Jako hardkorowiec możesz dorzucić tam pompkę.
- przekątna – Twoja lewa ręka dotyka prawej nogi, i na odwrót. Jeżeli Ci mało – dorzuć pompkę pomiędzy.

Twoja rozpiska:
Zielona: 2 serie: każde ćwiczenie – maksymalna ilość powtórzeń w czasie 12 sekund (8 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami. 12 sekund przerwy pomiędzy seriami).

Pomarańczowa: 3 serie: każde ćwiczenie – maksymalna ilość powtórzeń w czasie 17 sekund (8 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami. 10 sekund przerwy pomiędzy seriami),

Czerwona: 3 serie: każde ćwiczenie – maksymalna ilość powtórzeń w czasie 25 sekund (5 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami. 25 sekund przerwy pomiędzy seriami)

Enjoy!

Pot to Twój tłuszcz, który płacze.

Standardowy

Dzisiejszy PowerWorkout jest prosty jak budowa cepa. Jeżeli załapiesz „rytm”, nie kończ na przepisowej ilości serii. Ilość serii podanych poniżej to absolutne minimum. Maximum ustalasz sobie TY. Jedyne czego musisz się trzymać, to tempa minimalnych serii. Jeżeli po nich złapiesz oddech po 3 minutach leżenia plackiem (styl klasyczny, choć nie olimpijski), nie krępuj się by je powtórzyć. I pamiętaj: „Pot to Twój tłuszcz, który płacze”

.

Twoja „trucizna” na sobotę
Czas: do 15 min.
Ćwiczenia:
1. Flashdance
2. Flashdance once more
3. Żołnierz
4. Żołnierz na drugą nogę
5. Przysiad Sumo

Wyjaśnienie:
- widziałaś film „Flashdance”? To ćwiczenie to świetny odpowiednik szybkiej skakanki. Ale musisz robić je na maksa! TUPTAJ ILE WLEZIE!
- w żołnierzu noga którą wymachujesz – docelowo ma być jak najbardziej prosta. Sięgaj do niej przeciwną ręką – sprawisz, że będzie pracował Twój brzuch. I najważniejsze – idąc wykrokiem w tył – postaraj się.. NIE ŚCIEMNIAĆ. Jeżeli machasz prawą nóżką, to lewa będzie pracowała w kącie 90 stopni (pomiędzy udem a łydką).
- w przysiadzie Sumo pracuje wszystko od cycków w dół. Skręcaj tułów na stronę zewnętrzną, tyłek wypinaj do tyłu i broń boże niech Twoje kolana nie wychodzą poza linię palców stóp.

Twoja rozpiska:

Zielona: 2 serie: Flashdance 15 sekund, dwa razy; 10 powtórzeń Żołnierza na obie nogi i po 10 przysiadów Sumo na nogę (czyli razem 20 przysiadów) (5 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami. 10 sekund przerwy pomiędzy seriami).

Pomarańczowa: 3 serie: Flashdance 20 sekund, dwa razy; 12 powtórzeń Żołnierza na obie nogi i 12 przysiadów Sumo na nogę (czyli razem 24 przysiady) (7 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami. 10 sekund przerwy pomiędzy seriami),

Czerwona: Flashdance 27 sekund, dwa razy; maksymalna ilość powtórzeń Żołnierza w czasie 27 sekund (na obie nogi) i maksymalna ilość przysiadów Sumo w czasie 27 sekund.
Enjoy!

Jak jeść, by nie żreć.

Standardowy

Kiedy myślisz o przejściu na dietę (a dzisiaj 85% kobiet pomyśli), widzisz siebie oczami wyobraźni jedzącą dwie marchewki dziennie i kubeczek jogurtu. Już w tym momencie zaczynasz być głodna. Nic dziwnego, lata ewolucji nie tak łatwo wykiwać. Masz być tłusta i rodzić dzieci.

Zanim jednak popadniesz w marazm popychany pączkiem, przeczytaj, jak nie dać się instynktom.

Patrząc na kobiety makarony zastanawiasz się, czy waciki maczane w soku z buraka to naprawdę taki hit. Moja skromna ze wszech miar osoba z kolei, zastanawia się, czy jak mocniej ścisnę, to.. no sami wiecie co się dzieje z makaronem w rękach kreatywnego dziecka.

Z drugiej strony, w konkursie na odpasionego jaskiniowca również nie mam zamiaru brać udziału. Dlatego pilnuję swojego białka.

1. Nie wszystko co białe, jest białkiem. (chociaż bywam we względzie lodów śmietankowo-kokosowych bardzo wyrozumiała)

2. Nigdy nie redukuj kalorii związanych z białkiem. 1 gram na 1 kg mojej masy ciała to i tak ciężko zapewnić.

3. Brak białka odbija się na skórze, włosach i paznokciach, więc zamiast kupować jakieś *magiczne* tabletki, wciągaj więcej serków i jajek, popychając tuńczykiem.

4. Brak białka to efekt jo-jo. (nie czytać „dżo-dżoł”)

5. Spożywając dodatkowe białko ochraniasz mięśnie. (każdy kilogram tkanki mięśniowej przyśpiesza tempo metabolizmu o 60 do 100 kalorii dziennie)

6. Organizm potrzebuje więcej energii do przetrawienia białka niż węglowodanów czy tłuszczy, więc liczba przyjmowanych przez ciebie kalorii jest de facto mniejsza niż wyliczona.

7. Jeżeli w planach masz odwiedziny u babci lub kumple przychodzą na mecz – najedz się białka, ograniczając jak możesz poziom węgli i tłuszczu. Białko działa jak mur oporowy, nie będziesz później żreć.

Podsumowując: jesteś głodna? Jedz białko, nie snickersy.

Jeżeli już jesteś zadeklarowanym poganinem i chcesz dzisiejszy Tłusty Czwartek uczcić uczciwie, proszę bardzo. Tylko resztę dnia poświęć na białko: kurczaka (nie kebaba), rybę (nie z McDonalda), warzywa (bez sosów), twaróg (bez śmietany), jajka (bez majonezu).

Twój pączek na dziś:

Dzień Walniętego obliguje. Do szaleństw!

Standardowy

Jeżeli jesteś buntowniczką i nie uznajesz komercyjnych świąt napychających kabzy kapitalistycznym cwaniakom – nie daj się ponieść irytacji. Są ludzie, którym naprawdę to święto jest potrzebne – chociażby do tego, by wydębić kwiatki przed Dniem Kobiet, udając że WCALE im na tym nie zależy.
Poza tym, cukier zawarty w nachalnych reklamach Ci nie zaszkodzi ani na zęby ani w okolicach bioder.
Jeżeli zaś czujesz się źle i markotnie, obejrzyj sobie nowy odcinek Power Workout – może uda mi się sprawić, że się uśmiechniesz, albo, UWAGA, trochę poruszasz.

.

Jakbyś nie była nastawiona do świata w ten dzień, pomyśl że zawsze możesz coś w życiu zmienić. Może dzisiaj jest dobry dzień by zacząć? Wtedy będziesz mogła za rok również świętować – na przykład „Dzień w którym ostro wzięłam się za siebie”.

Bądź szalona. Poćwicz w pracy.

Skoro „jesteś tym co jesz”, to zjedz kogoś szczupłego.

Standardowy

.

Twoja „trucizna” na piątek
Czas: do 15 min.
Ćwiczenia:
1. Russian dance
2. Muslim dance
3. Stół bez nogi
4. Kolanko bokiem
5. Mostowanie biodra (na łokciu)

Twoja rozpiska:
Zielona: 2 serie po: 10 powtórzeń pierwszych czterech ćwiczeń i po 10 mostowań biodra na stronę (10 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami. 10 sekund przerwy pomiędzy seriami). Wyjaśnienie:
- napinaj brzuch i zatrzymuj w nim powietrze na krótką chwilę kiedy przeskakujesz z nogi na nogę
- rozkracz się jak żaba – nikt nie patrzy – wolniej opuść się na rękach, a potem gwałtownie wybij.
- kiedy podnosisz nogę do góry – tyłek nie może poddawać się prawom grawitacji.
- robiąc odwróconą pompkę – postaraj się, by ciało unosiło się jednocześnie. Znowu Twój tyłek nie powinien się poddawać prawu grawitacji. Kolano prowadź BOKIEM jakbyś chciała nim sięgnąć pachy.
- w mostowaniu Twój ciężar opiera się na łokciu i stopach.

Pomarańczowa: 3 serie po 12 powtórzeń pierwszych czterech ćwiczeń i po 12 mostowań biodra na stronę (7 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami. 10 sekund przerwy pomiędzy seriami),
Czerwona: maksymalna ilość powtórzeń każdego z ćwiczeń w czasie 25 sekund (5 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami. 10 sekund przerwy pomiędzy seriami). Robisz 3 razy pierwsze ćwiczenie, 3 razy drugie ćwiczenie, itd. Nie przechodzisz od ćwiczenia do ćwiczenia zanim nie wykonasz pełnej serii.
Enjoy!

Jest milion stron z poradami czego nie jeść. „Nie jedz jednego produktu i chudnij” to fajna bajka, ale wolę Alicję w Krainie Czarów. Gdybym miała Ci powiedzieć, że masz zrezygnować z białego pieczywa i pizzy, to byłaby to hipokryzja. Jem właściwie tylko białe pieczywo (i bułki fitness z Lidla – nieziemskie), słodzę herbatę kopą cukru, herbatniki z czekoladą wciągam na zasadzie osmozy. Jeżeli zapytasz dowolną bardzo szczupłą osobę – na 80% usłyszysz, że je „wszystko”. Pod pojęciem „wszystko” nie mając na myśli tuńczyka z wody z dwoma garściami brązowego ryżu.

O co więc chodzi? „Co jeść można a co nie?” jest źle postawionym pytaniem. Pytanie brzmi „ile tego jeść można, jak często i kiedy?” (czasem jeszcze „czemu tak mało?!”)

Prosta zasada – w dzień treningu (po treningu) jesz na co masz ochotę. W dzień odpoczynku – nie wpierdalasz. Pardon my french.
Patrząc obiektywnie – bez diety nie schudniesz szybko. Mnie to jednak nie przeszkadza, bo dieta napawa mnie obrzydzeniem. Staram się więc mieć „grzeczne” dni (bez fast foodów, pyszności, pierogów i smalcu) częściej niż „grzeszne”. By jednak Twoje grzeczne dni były SKUTECZNE a nie tylko urojonym postem i dopustem, musisz znać kilka faktów.

1. Orzechy i suszone owoce – to nie jest dietetyczny odpowiednik popcornu czy chipsów. Sorry.

2. Odpuść sobie napoje izotoniczne. Chyba, że jesteś zawodowym kolarzem. W każdym innym wypadku, kalorie z kolorowej wody doskonale uzupełnią te, które wypociłaś podczas treningu. Why bother.

3. Soki owocowe – lepiej wciągnij jabłko, jeżeli boisz się o „witaminy i minerały”. Albo plusssza. Pij zieloną herbatę. Soki to zbędne kalorie. Chyba że masz sokowirówkę.

4. Masz parcie na bitą śmietanę? Kup tłuste mleko i je ubij (tak, opłaca się kupić ubijarkę do mleka, w kształcie kubeczka z sitkiem). Jeżeli mleko nie jest oszukane – w 15 sekund ze 100ml masz absolutnie GENIALNĄ bitą śmietanę, nie żadne proszkowane ‘light’ ściemy.

5. Nie jedz z nudów. Możesz żuć gumę bez cukru z nudów. Jeżeli zaczynasz „szukać” po domu, zacznij porządkować szafę. Może się przypadkiem okazać, że jednak masz w co się ubrać. A jak nie – to lepiej iść coś do ubrania kupić, niż znaleźć słoik z nutellą.

Nowe serie ćwiczeń już wkrótce. W celach rozrywkowych zamieszczam absolutnie fascynujące tematy z…

Rozmowy w Toku, odcinek: 1790

Joasia chce schudnąć zaledwie 5 kilogramów, ale pomimo morderczych wysiłków, wskazówka na jej wadze ani drgnie. Jej najnowszą bronią są: jedna tabletka leku przeciwbólowego popijana napojem energetyzującym na śniadanie, a na kolację dwa dropsy na przeczyszczenie. Skąd wie, że taki zestaw powinien działać?

Michalina chciałaby zrzucić 20 kilogramów. Najlepiej, gdyby stało się to w tydzień – dlatego dziś stawia na nielegalnie sprowadzany z Rosji specyfik, którym leczy się astmę u …koni. Czy ma świadomość skutków ubocznych tego leku?

Żeby osiągnąć wymarzoną wagę, Beata piła już ocet i głodziła się przez kilka dni z rzędu. Teraz stara się nie jeść więcej niż 400 kalorii dziennie. Jak wygląda jej dieta?

Kobiety makarony kontra faceci bez karku.

Standardowy

Jednocześnie chudnąć i robić masy się nie da.

Odwieczne tłuczenie do łbów tej prostej prawdy – że albo decydujesz się rosnąć, albo maleć – zawsze mnie deprymowało. Rosłam – byłam papuśna kluska, ale silna. Malałam – tyłek był apetyczniejszy, ale każdy przestawiał mnie z kąta w kąt na treningu. Frustracja. Do czasu.
Chudnąć z tłuszczu i jednocześnie trenować silne mięśnie – jest możliwe. I WYKONALNE. To jednak nie to samo co „robienie masy” czy kulturystyczne odwodnienie organizmu.

Można żonglować pomiędzy treningami na wytrzymałość, spalanie, siłę, a do tego jeszcze trenować techniki samoobrony czy fight’u. Niektórzy jednak chcą mieć jeszcze jakieś życie prywatne, kontakty towarzyskie, czy rzecz tak banalną jak formę zarobkową popularnie zwaną pracą.

Można przejść na dobrze dobraną, profesjonalną dietę – ułożoną przez kompetentną osobę obcykaną w najnowszych badaniach. Jestem jednak na to za słaba.
Mój świat nie orbituje wokół tego co jem. Nie wyobrażam sobie przyrządzania zbilansowanych posiłków. Podziwiam osoby, które to potrafią. Wiem, że dieta to 80% sukcesu. Dlatego sięgnęłam do bloga Berkhama.

Jak jeść, by mieć siłę i ochotę do treningu, niski body fat, i dużo wolnego czasu. Wersja dla opornych.

Cykl dla „nocnych marków”:

11:30-12:00 – 10 g BCAA
12:00/13:00 : Trening
13:00-14:00 : Wielkie żarcie.
16:00-17:00 : normalny posiłek
21:00 : ostatni posiłek, bez szaleństw.

Cykl dla “zabieganych skowronków”:
6:00 – 10 g BCAA.
6/7: Trening
8:00 : 10 g BCAA.
10:00 : 10 g BCAA
12:00/13:00 : Wielkie żarcie.
20:00-21:00 : ostatni posiłek, bez szaleństw.

Cykl dla “młodych i głupich” (czyt. uczniów gimnazjum/liceum)
12:00-13:00 Posiłek – 20-25% zapotrzebowania kalorycznego.
15:00/16:00 Trening
16:00-17:00 Wielkie żarcie.
20:00-21:00 ostatni posiłek, bez szaleństw.

Cykl dla “starych i głupich” (czyt. ludzi którzy pracują)

12:00-13:00 Pierwszy posiłek, 20-25% zapotrzebowania kalorycznego.
16:00-17:00 Drugi posiłek, podobny do pierwszego.
18:00/19:00 Trening
20:00 -21:00 ostatni posiłek, bez szaleństw.

.

Twoja „trucizna” na sobotę

Czas: do 15 min.
Ćwiczenia:
1. Małyszki
2. Doskoki
3. Żuraw
4. Więzienne wstawanie
5. mix

Twoja rozpiska:
Zielona: 2 serie po: 10 powtórzeń pierwszych trzech ćwiczeń (Żuraw po 10 na stronę) , 6 Więziennych, po 10 mixu na stronę (10 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami. 10 sekund przerwy pomiędzy seriami). Wyjaśnienie:
- kręgosłup jest ciągle prosty, a pośladki przypięte – pamiętaj o tym!
- kolana nie wychodzą poza palce u stóp, nie rozłażą się też na boki.
- wiem, że Więzienne jest ciężkie. Możesz odrzucić ciężar i podeprzeć się na ręce przy wstawaniu.

Pomarańczowa: 3 serie po 12 powtórzeń pierwszych trzech ćwiczeń (Żuraw po 12 na stronę), 6 Więziennych, po 10 mixu na stronę (7 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami. 10 sekund przerwy pomiędzy seriami),

Czerwona: maksymalna ilość powtórzeń każdego z ćwiczeń w czasie 25 sekund (5 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami. 10 sekund przerwy pomiędzy seriami). Robisz 3 razy pierwsze ćwiczenie, 3 razy drugie ćwiczenie, itd.
Nie przechodzisz od ćwiczenia do ćwiczenia – zanim nie wykonasz pełnej serii.

Enjoy!

Obalamy mity – czyli zagnij swojego faceta.

Standardowy

Ze swojego doświadczenia wiem, że mężczyźni nie traktują kobiet jako źródła wiedzy na tematy świetnej sylwetki. Traktują tak innych facetów z siłowni.

Kobiety utożsamiane są z głodówkami, machaniem tyłkami w trykotach w rytm jakiejś dziewczyńskiej muzyki, żarciem dla chomików (czyt. sałatą i marchewką), oraz reklamami magicznych pigułek dostępnych w aptekach w promocyjnej cenie. A szkoda, bo my też wiemy co to trening..!

Pomyśl ile możesz zapunktować w jego osobistej skali fajności, jeżeli będziesz miała wiedzę AKTUALNĄ, RZETELNĄ i co najlepsze – NISZOWĄ. Mitów co do chudnięcia jest bowiem od groma, które, niestety, przez stałe powtarzanie – nadają sobie „wiarygodności”.
Mało osób autentycznie jest w stanie przebrnąć przez proces wskazywany przez mit i zobaczyć efekty. Jeszcze mniej – sięgnąć do najnowszych (czyli tych nie z XIX wieku) badań i wyciągnąć prawidłowe wnioski.

Na szczęście nie musisz zawierzać mnie i mojemu doświadczeniu. Możesz zawierzyć Martinowi Berkhamowi, człowiekowi, który od kilku lat utrzymuje swój body fat na poziomie 6% bez znajomości w aptece. Co lepsze, prowadzi rejestr (ze zdjęciami) swoich klientów. Nie ma więc mowy o szachrajstwie lub genetycznej predyspozycji.

Krótko i treściwie:
1. Żadne badania nie potwierdzają, że lepiej jeść 5-6 posiłków po 400 kcal,
niż 3 porządne,

2. Jedząc 5-6 małych posiłków – jest ryzyko że zwariujesz. Przez ciągłe gotowanie, pilnowanie czasu, martwienie się o dobór stosunków wagowych, zbyt małe porcje po których jesteś głodny, czy zwyczajnie poczuciu, że masz dość diety i chcesz się napchać tym świeżo upieczonym białym chlebem.

3. Poziom cukru we krwi u osób zdrowych to nie małpa na huśtawce. Ewolucyjnie jesteśmy dostosowani, by po nawet całym dniu głodówki, mentalnie być przygotowanym na polowanie na mamuta. Dopiero trzy dni absolutnej głodówki zmieniają ten stan rzeczy, a i to nie na długo, jako że włącza się system awaryjny i twój mózg adaptuje się do używania ciał ketonowych (sprawdź na Wikipedii co to ketony).

4. To bzdura, że twoje ciało nie jest w stanie jednorazowo przyjąć więcej niż 30 gram białka. Zwykła pizza ma go więcej. Potrzebujemy po prostu więcej czasu, by je strawić. Przyjmowanie mniejszych dawek co 2-3 godziny mija się z celem. (wiem, że nic nie zrozumiałaś – naucz się na pamięć, jeżeli on ćwiczy na siłowni, to będzie żuł tę myśl z przejęciem)

5. Twój największy posiłek jest PO treningu. Ma służyć w celu naprawy uszkodzonej tkanki mięśniowej i odnowie poziomu glikogenu. Możesz przyjmować odżywki węglodanowe – ale kalorie lepiej żuć niż pić!

6. Opuszczanie śniadań nie sprawi, że będziesz gruby. Jeżeli chodzisz spać o 3ciej nad ranem, to śniadanie o 9:00 jest bez sensu. Wrażliwość na insulinę (a o to chodzi ze śniadaniem) nie dotyczy pory dnia, tylko odcinka czasowego pomiędzy posiłkami.

7. Powiedzenie „Śniadanie króla, obiad królowej, kolacja żebraka” jest bzdurą. Jedzenie późnym wieczorem nie jest bardziej kaloryczne, od jedzenia w dzień. To styl życia, a nie pora dnia, sprawia że tyjesz.

8. Chudnąć powinno się powoli – pół kilo na tydzień. Nie powinno się drastycznie zmniejszać ilości przyjmowanych kalorii – to prowadzi tylko do efektu jojo.

9. Wracając do wrażliwości na insulinę – dobra wiadomość:alkohol ją podkręca. (Czyli dieta alkoholowa się jak najbardziej sprawdza, bądź tak kochana i kup mu piwo) A co z poziomem testosteronu? Owszem, obniża się o 20%, ale po spożyciu 10 piw. (czyli – kup mu dwa)

10. Picie alkoholu nie narusza uszkodzonej przez trening tkanki mięśniowej, ani nie wpływa na jej siłę. Więc spokojnie możesz „chlapnąć” piwko po treningu.

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat kiedy jeść NORMALNIE i nie tyć? Już niedługo nowa notka! Zapisz się na subskrypcję!