Jedno na wszystko: SWING

Standardowy

Większość kobiet zwracając się w stronę sportu chce „coś poprawić” w swoim wyglądzie i to najlepiej „od zaraz”. Nie zrozum mnie źle, jakakolwiek zła byłaby Twoja motywacja – jestem za ruszaniem się. Ale „katowanie się” ćwiczeniami fizycznymi tylko w celu osiągnięcia ciała, które będzie podobało się wielu.. no cóż. Jeżeli staniesz w Tesco z kartką „posprzątam Ci mieszkanie za darmo”, też znajdziesz tabun zainteresowanych. Lepiej już ćwiczyć, by osiągać z samego faktu ćwiczenia przyjemność. Jeżeli jednak jeszcze nie dotarłaś na ten pułap wtajemniczenia i ciągle bardziej postrzegasz swój trening jako konieczność, pozwól że Ci coś zaproponuję.

Największą popularnością cieszą się ćwiczenia, które „ładnie wyglądają”. Małe sztangielki, pilates, tańce, jakiś stepper lub bieżnia (pod warunkiem, iż truchtasz jak dobra kura). Dziewczyny, które uciekają z moich zajęć wybierając lżejszą formę fitnessu, zwykle uciekają przez lustra.

Niestety ćwiczenia które dają najwięcej, to ćwiczenia podczas których nie będziesz ładnie wyglądać. Po żadnym treningu wręcz nie powinnaś ładnie wyglądać. Jeżeli wyglądasz – znaczy że zrobiłaś go źle.

Swing z kettlebell jest jednym z ćwiczeń, które lepiej robić bez lustra. Tracy Reifkind, moja kobieta-guru, przez długi czas robiła Swing’i w garażu, gdzie nikt jej nie mógł zobaczyć. Miała do zrzucenia 45kg i nie była to jakaś próżność z jej strony, tylko wyjście z otyłości.

Tak na marginesie, udało jej się. W wieku 41 lat. Bez wcześniejszego kontaktu ze sportem.

Jeżeli więc szukasz ciągle magicznych ćwiczeń, które pozwolą Ci schudnąć i przy tym się nie spocić, zaprzestań. Swing jest prosty, skuteczny, szybki. Możesz go robić wszędzie. Jedno ćwiczenie, jeden ciężar, przynajmniej dwa razy w tygodniu. Drogie maszyny na siłowni są w porównaniu do Swing’u jak parówki do polędwiczek. Jeżeli nie masz kettla – skonstruuj sobie worek z poszewki na poduszkę i poupychaj w niego jakieś szmatki oraz kilkanaście ziemniaków. Bylebyś nie kupowała plastikowego g*wna, w modnych odcieniach szarości.

Poniżej znajdziesz film instruktażowy królowej Swing’u dla początkujących, polska wersja w moim skromnym wykonaniu już niedługo.

Jeżeli jesteś zainteresowana czymś więcej niż tylko schudnięciem, przyjdź na zajęcia. Zmotywuję Cię, przypilnuję Cię, poprowadzę Cię. Jeżeli wystarczy Ci zrzucić kilka kilo – rób SWING.

Jeżeli nie chce ci się czegoś robić, zrób to szybko.

Standardowy

„Łatwiejsza droga jest tylko łatwiejsza, podczas gdy cięższa daje satysfakcję, siłę i spełnienie.”
Za każdym razem gdy mam zrobić coś, co wydaje mi się niemożliwe do zrobienia: zbyt trudne, zbyt ciężkie, zbyt pracochłonne – powtarzam sobie powyższe zdanie jak mantrę.

TAK. MI TEŻ SIĘ CZASEM NIE CHCE.

Kiedy złapie mnie leniowąż tzn. popularny ssak przyssysający się zazwyczaj do czekolady i kanapy, nie poprzestaję na rozgrzeszaniu się, iż „czasem trzeba ulec”. Ubieram się szybko, zanim leniowąż zorientuje się co robię, i wychodzę z domu na trening.
Nie zawsze mi się uda, gdyż leniowąż szybki jest, ale o dziwo – czasem się udaje. Nie pozwalam sobie myśleć i zaczynam trenować. Po chwili jest już super. Mózg przestawia się z mlaśnięciem na inny tryb pracy. Nie musisz mi ufać – spróbuj raz i nie mów że „ja tak nie mam”. Nie myśl tyle. Zacznij działać.

Czasem męczę się samym oglądaniem filmików które robię. To taka kosmiczna ironia. Naprawdę lepiej jest trenować, niż patrzeć jak inni trenują. Oczywiście nijak się ma to do tzw. pracy. Mogę godzinami patrzeć jak ktoś pracuje za mnie.

Fantastyczna „trucizna”

Czas: 10min
Ćwiczenia:
1. Brzuszki łódeczki
2. Pompki z kolanem bokiem (w kręgach zwane również Spidermanem)
3. Przeskoki w pompce (zwane również Mountain Climbing)
4. Żaba

Wyjaśnienie:
- podłóż sobie coś pod kość ogonową przy brzuszkach
- jeżeli pompki są poza twoim zasięgiem – stój w podporze, dupa NISKO i podciągaj BOKIEM tylko kolana.
- jeżeli pukałaś się w głowę przy żabie – możesz podskoczyć i dopiero opuścić się na dół (tak jak ja za pierwszym razem). Postaraj się jednak podciągać nogi do klaty.
- to naprawdę wygląda ciężej niż jest w rzeczywistości!

Twoja rozpiska:
Zielona: maksymalna ilość razy każdego ćwiczenia po 15 sekund, 10 sekund odpoczynku, jedna seria, odpoczynek, jeszcze jedna seria.

Pomarańczowa: 15 sekund/5 sekund odpoczynku, dwie serie, dwa razy. Nie umrzesz.

Czerwona: wszystkie ćwiczenia przy pełnych przypięciach po 20 sekund, 5 sekund odpoczynku, dwie serie pod rząd, trzy razy! Gogogo!

„5 kilo mniej i się pokocham”

Standardowy

Ok, ludzie wierzą w dziwne rzeczy. Nie mówię tu tylko o religii latającego potwora spaghetti (TEŻ ma ewangelię) ale o takich ciekawych podejściach, iż gromadzona latami tkanka tłuszczowa zniknie w miesiąc. BO TAK.

Wierzę, że jeżeli człowiek czegoś bardzo chce, to znajdzie sposób, i jeżeli będzie uparcie dążył do celu, to go osiągnie. Teraz tylko pytanie czy naprawdę chce, i czy naprawdę dąży. I jakim uczyni to kosztem.

Jest takie doskonałe podsumowanie odnośnie jedzenia w knajpach, które …(zgubiłam słowo)… przekabacę.

„Droga kobieto, wybierz dwa możliwe sposoby schudnięcia spośród trzech dostępnych: zdrowo, szybko, bez wysiłku.
1. Jeżeli chcesz schudnąć szybko i bez wysiłku – to na pewno nie zdrowo.
2. Jeżeli chcesz schudnąć szybko i zdrowo – to na pewno nie bez wysiłku.
3. Jeżeli chcesz schudnąć zdrowo i bez wysiłku – to nie stanie się to szybko.”

Załapała? Możesz ewentualnie podmienić wszystkie „bez wysiłku” na „tanio”. Choć niekoniecznie chirurgiczne odsysanie tłuszczu jest zdrowe. I tak, ja też ubolewam że tłuszcz z tyłka nie można wepchnąć z cycki.

ZAWSZE będzie coś, co byś chciała w swojej figurze zmienić. Niestety ta funkcja mózgu u kobiet rozwija się jako pierwsza. Odkąd sięgam pamięcią, zależało mi by mieć tzw. „dziury nad dupą”.

Dopiero ostatnio udało mi się wejść na dobrą drogę do spełnienia tego „marzenia” i.. właśnie zauważyłam, że mam pełno pieprzyków na moim powstającym kaloryferze. Bardziej przytomna część mojego umysłu zastanawia się nad zrobieniem badań, podczas gdy mniej racjonalna rozważa użycie samoopalacza. Lub farby emulsyjnej. Radość z zarysu dziur na dupie w każdym bądź razie diabli wzięli.

Do czego zmierzam – jesteśmy przypadkami beznadziejnymi. Ostatnio przeżyłam mały szok, gdy koleżanka zapewniła mnie, że zaakceptowała siebie po powrocie do poprzednich, „mniej płaskich w okolicach brzucha”, rozmiarów. Niestety moja mimika twarzy jest na poziomie oburzonej świnki morskiej, dlatego koleżanka nie odczytała mojego szoku jako aplauzu. Niniejszym więc chciałabym sprostować wyraz własnego pyska i podziękować rodzicom za bezcenne geny.

To jak wyglądasz ma niewielkie znaczenie w porównaniu do tego, jak panujesz nad własnym ciałem.

Dąż do siły, szybkości, gibkości – a nigdy nie powiesz „nie mam czasu na ćwiczenia”. Schudnięcie jest motywatorem (tak, wiem że nie ma takiego słowa) krótkotrwałym, starczającym najczęściej do momentu w którym właśnie możesz zacząć transformować swoje ciało. Własna sprawność i możliwości dadzą Ci więcej niż utrata jakichkolwiek kilo. Wątpisz? Więc koniecznie przeczytaj następną notkę o tej Pani:

„Zośka, z mózgu też schudłaś?”

Standardowy

JAMOCHŁON wstaje, by zjeść duże śniadanie („bo zdrowo i trzeba”), potem „nic” w postaci paluszków, orzeszków, ciasteczka, drożdżówki, batonika. Potem znowu „NIC” w postaci kilku kubków posłodzonej herbaty, kawy, soku, pepsi, owocowej wody mineralnej. Aż wieczorem, zmęczony siedzeniem w biurze/samochodzie, W KOŃCU zje obiadokolację. By później zjeść kolację. Z poczuciem winy, oczywiście. Ewentualnie pójdzie się poruszać na dyskotekę. A że się poruszał, to napije się piwa/drinka/red bulla (średnio 250kcal na pół litra).

A „Nic nie jem cały dzień a nie mogę schudnąć!”
B „No właśnie dlatego! Powinno się jeść często a mało!”
A „Ale ja nie mogę, nie mam czasu!”
B „No ale musisz obciąć kalorie! Zacząć się ruszać!”
A „Jak obetnę kalorie z obiadokolacji to nie będę miała się siły ruszać!”

Znajome?

Drogi Jamochłonie, odsuńmy na razie problem (urojony bądź nie) Twojej sylwetki. Zainteresujmy się mózgiem. Wszystkie powyższe produkty, które dzisiaj w siebie wrzuciłaś, zapewne były przetworzone (tak, nawet te małe marcheweczki kupowane w paczkach na stacji benzynowej). Not good. Mózg, tak jak silnik, potrzebuje dobrego paliwa, by się nie zatrzeć.

Czy miewasz częste bóle głowy? Cierpisz na chroniczne zmęczenie? Nic Ci się nie chce, łatwo się irytujesz bzdurami, zdarza Ci się zapomnieć o czymś istotnym? A może źle sypiasz?

W skrócie – nie będę Cię namawiać na Bodymax’a, ale bez niego nie wyjdziesz na prostą szybkim skrótem. Możesz przestawić się na mniej przetworzone jedzenie – ale powiedzmy sobie wprost, dzisiaj nawet jabłka mają mniej witamin niż miały.
Za to, jeżeli kusiła Cię myśl zakupu L-karnityny, to właśnie oszczędzę Ci kiepsko wydanych pieniędzy na mało skuteczne placebo. Możesz mieć na ten temat swoje zdanie – ale powtarzam, nie zmuszę Cię byś miała rację. Badania naukowe jednak mówią jasno, że Twój mózg (a nie tylko serce) przede wszystkim potrzebuje kwasów tłuszczowych Omega-3. Zrób więc z tego trend na wiosnę.

Jeżeli łykasz magnez – dobrze, ale nie stroń od żadnej z witamin B. To jest Twoje minimum. Za cenę jednej pizzy w miesiącu dokupisz cynk, sód i potas.

Nie, żaden farmaceuta nie sponsoruje PowerWorkout’u.

Przekonałam się, że facet nie zauważy ile masz bluzek czy spodni, ale zauważy, jak będziesz fochować za nic. „Fochowanie za nic” ma korzenie w Twojej burzy hormonalnej, w wypłukanym organizmie zawalonym marnej jakości żarciem. Włącz antywirusa (witaminy i minerały), odmul swój komputer i zamiast walnąć focha, walnij sobie trening.

Twoja ulgowa forma „trucizny”
Czas: 10min
Ćwiczenia:
1. Łapka w górę
2. Pijana kaczka
3. Ósemka biodrami
4. Kocie przeciąganie
5. Przysiad
6. Kręcenie kolanami
7. Przenoszenie nóg – Primal Move
8. Uda w mostowaniu

Twoja rozpiska:

Zielona: 10 łapek na stronę, 20 kaczek, 10 ósemek, 20 (czyli 10 w przód i 10 w tył) kocich przeciągań, 20 przysiadów, 10 kółek na stronę kolanami, 20 przenoszenia nóg, 10 ruchów w mostowaniu. Dwie serie.

Pomarańczowa: patrz powyżej, trzy serie.

Czerwona: wszystkie ćwiczenia przy pełnych przypięciach po 20 sekund, trzy serie pod rząd.

Posuń dupę chudzielcu i zrób miejsce dla siły!

Standardowy

Nie jestem na diecie z jednego, powszechnego powodu – kocham jeść.

Gdyby moje życie zależało od tego czy odmówię sobie naleśnika z nutellą – zapewne nie zdechłaby pod płotem, ale z drugiej strony modelką fitness też być nie zamierzam. Głównie również fakt iż zawsze się znajdzie ktoś (95% że kobieta), kto i tak powie „no trochę mogłabyś zrzucić” ewentualnie „te mięśnie też mogłyby być bardziej widoczne”, powstrzymuje mnie od owczego pędu w stronę sylwetki idealnej.

Wierzę również, że trudny acz piękny charakter nie powinien mieć przesłodzonej oprawy bez kompleksów. Kompleksy są dobre, gdyż motywują. Idealność jest gnuśna.

Co innego siła. Chcę być silna. Chcę móc przestawać coś robić dlatego że skończyłam, a nie dlatego że padłam w połowie. Dzięki bogu silne mięśnie nie oznaczają WIELKICH mięśni, gdyż małe koksy budzą chęć rozmowy o polityce krajów wschodnich, a mi bliżej mentalnie do Nigelli Lawson.

Poza tym to straszne, ale jednym z moich kompulsywnych zachowań jest czyszczenie talerza z jedzenia. Poważnie. Ktoś mi kiedyś powiedział, że to taka maniera górali, by nic nie marnować. Mi to bardziej podpada pod węża. Mam wyrzuty sumienia, że coś zostawiam, nawet jak mi nie smakuje. I nie, nie myślę o dzieciach z Etiopii. Właściwie przy jedzeniu mało myślę. Nie liczę ile razy zmieliłam coś w paszczy, nie jem wolno by szybciej poczuć sytość. Jedyne co, to staram się nie jeść przy komputerze RZECZY NAPRAWDĘ DOBRYCH. To absolutnie prawdziwy fakt nie z dupy wzięty, że zajmując mózg obrazkami, nie rejestrujesz smaku/konsystencji/temperatury. I choć nie próbowałam jeść trawy podczas oglądania Californication, jestem pewna, że dałabym radę.

Jeżeli więc masz zgrzeszyć z czekoladą/pączkiem/etc zrób to absolutnie koncentrując się na czynności grzeszenia&lt. Wyciągnij z tego jak najwięcej doznań. Następnie zrób dłuższą przerwę (jakiś tydzień, dwa, a jak dasz radę – trzy) i zgrzesz ponownie, nie powiększając porcji. Przynajmniej będziesz doskonale wiedziała, za co pokutujesz na treningu. Satysfakcja gwarantowana.

Dzisiaj nie potrzebujesz nic liczyć ani mierzyć czasu. Obejrzyj odcinek, a następnie ćwicz ze mną.

Twoja fighterska forma„trucizny”

Czas:5min –  10min – 15min

Ćwiczenia:

1. Łokcie poziomo
2. Kolanka przodem
3. Ciosy proste
4. Kopnięcia boczne

Wyjaśnienie:

- zwróć uwagę, że twoje ręce połączone są na stałe z korpusem, a korpus z nogami. Jeżeli pracują ręce – pracuje CAŁE CIAŁO. Bark, brzuch, biodro.

- kopiąc wyprowadzaj się lekko z równowagi – odchylając się w tył, będziesz musiała ją złapać.

- ciosy proste, jak sama nazwa wskazuje, są wyprowadzane w linii prostej. NIE NA BOKI.

- przy kopnięciach bocznych nie rozkraczaj się jak żaba, bo sobie coś naciągniesz. Pięta ma być wyżej niż palce. Kopniesz z biodra. I zobacz jak mam ustawioną nogę podporową (czyli tą, którą się podpieram)

Twoja rozpiska:

Zielona:  jedno powtórzenie combosu + skakanka lub spacer.

Pomarańczowa:  dwa powtórzenia combosu + skakanka lub spacer.

Czerwona: trzy powtórzenia! I co jeszcze będziesz chciała.

Bądź lepszą wersją siebie. I miej to na piśmie.

Standardowy

Załapujesz nowy rytm dnia. Twoje mięśnie zaczynają Ci pomagać, gdyż już dotarło do nich, że przeszkadzanie nie ma sensu. Czy trzymasz dietę czy tylko pilnujesz przestrzegania dobrych nawyków żywieniowych – na pewno spotkałaś się z problemem Napastliwych Znajomych, w skrócie NZ’tów.

Typowy NZ będzie Ci przeszkadzał jak umie, ponieważ w naturze naszych rodaków nie leży wsparcie i tolerancja. Nie musi być koleżanką czy kolegą z pracy – może być krewnym, bliższym lub dalszym. W 75% przypadków na pewno „wie lepiej”, co dla Ciebie jest dobre, co powinnaś robić czy jeść. Pozostałe 25% będzie Cię podpytywało i próbowało naśladować, co również bywa denerwujące. Szczególnie jak do wymarzonych efektów dojdzie szybciej.

W każdym razie, NZci przeszkadzają. Namawiają do kawałka ciasta, do większej porcji, do poczęstowania się, pominięcia treningu, wyskoczenia do McDonalda, do chrupek w kinie, itd.
Dodatkowo poddają w wątpliwość Twoją siłę do zmienienia swojego życia. Czasem wręcz wyznaczają sobie podświadomy cel SABOTAŻYSTY Twoich wysiłków. Używają manipulacji, odwróconej psychologii, szantażu, wyśmiania, retorycznych pytań, zaprzeczenia czy zignorowania, etc. Niestety, „nie wszystkich możesz zabić”.

NZci nie muszą być świadomi czy perfidni w swoich strategiach – zazwyczaj mają swoje kompleksy na punkcie „nic nie robienia”, dlatego swędzi ich, jak robisz coś Ty. Jak więc bronić się przed NZtami?

Możesz wierzyć lub nie, ale za pomocą Dzienników Treningowych.

Ludzie mają tendencję do respektowania rzeczy będących na piśmie. Coś co zostało zapisane, ma większą wartość od „opowiedzianego”.

Kiedy mówisz „trenuję od miesiąca” – może znaczyć to cokolwiek. Nikt nie wyobrazi sobie Ciebie robiącej trening, po którym wleczesz się pod prysznic i prawie pod nim zasypiasz.
Szybciej wyobrażą sobie, jak po 10 minutach robisz sobie godzinną przerwę na pogaduchy, wypijasz Isostara i idziesz do domu.

Kiedy jednak prowadzisz Dziennik i opisujesz w nim swoje treningi (ilość serii, powtórzeń, ćwiczeń), miesiąc treningów nagle nabiera nowego znaczenia. Nagle widzisz ile robisz. A co lepsze – jeżeli treningi nie dają rezultatów, masz punkt zaczepienia – coś robisz źle, coś musisz zmienić. Możliwe że „taaaaaakaaaaa ryba” ma konkretną liczbę centymetrów.

Nikt nie próbuje sabotować ciężkiej pracy – pod warunkiem, że jest ona ciężka. Pozwól więc się popodziwiać. Pokaż, że stać Cię na więcej, niż ludziom się wydaje. Przekrocz własne granice. Uwierz, że możesz być lepsza. Zacznij trenować z Dziennikami.

Co znajdziesz w Dziennikach Treningowych Power Workout?
Motywację. Dokumentację własnej pracy. Inspiracje.

O Dzienniki pytaj na zajęciach lub na maila: an-ge@o2.pl

Bądź grzeczna, bądź grzeszna.

Standardowy

Przyznam się. Na weekend zajęta byłam grzeszeniem.

Zaczęło się od tego, że w planetarium „głos z nieba” uświadomił mi istnienie 13stej konstelacji, którą pominięto w znakach zodiaku – Wężownika. WSZYSTKO STAŁO SIĘ JASNE. Moja filozofia „bądź jak wąż” ma głębokie uzasadnienie.

Zatem, tłumacząc sobie iż owoce są zdrowe i właściwie nie liczą się jako kalorie, zżarłam paczkę pierników z nadzieniem morelowym. Potem paczkę pierniczków z nadzieniem śliwkowym. Potem pierogi z pieca z mięsem i śliwką. A następnie pierogi ze śliwką i śmietaną. Pomiędzy był również smalec i podpiwek. Kocham podpiwek.

Jeżeli nie potrafisz zobaczyć tej góry węglowodanów i tłuszczy, lub nie zauważyłaś że nie zbliżyłam się nawet do warzywa – masz problem z właściwym odżywianiem. Nie liczy się bowiem ilość żarcia, ale jego wartość kaloryczna.
W każdym bądź razie dzień zakończyłam również paczką pierniczków. Tak. Byłam w Toruniu. Byłam jak wąż. Zasnęłam bez wyrzutów sumienia, ożarta i szczęśliwa niczym chomiczek zagrzebany w trocinkach.

I to nie dlatego że mam super przemianę materii, tendencję do chudnięcia czy zapas proszków na posiedzenie w toalecie.

Rano zrobiłam trening, pomimo tego, że bardzo mi się nie chciało, i czułam, że to weekendowe tankowanie kalorii dało mi moc do treningów. Bo nie ma nic gorszego, niż zmuszać się do treningu na pustym baku.

Jeżeli nie masz czasu na trening – nie grzesz.
Jeżeli zgrzeszysz – pamiętaj by zrobić trening!

Twoja paląca forma„trucizny”
Czas: 15min
Ćwiczenia:
1. Flashdance
2. Boczna pompka
3. Zakrok i nóżka w bok
4. Brzuszki!
5. Mostowanie biodra na ręce

Twoja rozpiska:
Zielona: dwa powtórzenia flashdance po 15 sekund, następnie każde ćwiczenie po 15 razy, zakrok dwa razy na stronę, brzuszki również dwa razy pod rząd. Trzy serie.

Pomarańczowa: trzy powtórzenia flashdance, dwa powtórzenia pompek, dwa powtórzenia zakroków, dwa powtórzenia brzuszków i mostowania. Każde ćwiczenie maksymalna ilość razy w czasie 15 sekund. Trzy serie.

Czerwona: trzy powtórzenia flashdance, trzy powtórzenia pompek, itd. Każde ćwiczenie maksymalna ilość razy w czasie 20 sekund. Trzy serie.

.
Enjoy!

Ładna miska jeść nie daje. Ale jest ładna.

Standardowy

Masz już obsesję na swoim punkcie?

Ktoś, kto mnie zna krótko i powierzchownie powie, że jestem podręcznikowych przykładem narcyzmu.
Ktoś, kto mnie pozna lepiej powie, że w sumie to jestem małą, zakompleksioną dziewczynką.
Ktoś, kto mnie zna długo i dobrze, stwierdzi, iż jestem podręcznikiem narcyzmu.

Tak, mam co najmniej czarny pas w kategorii zmian nastroju i poziomu samooceny.
Ty też?
Czy umiesz określić siebie, swoją barwną osobowość, maniery, przywary, zalety i pragnienia w 11 słowach? Czy może definiują Cię pojęcia religii, przekonań społecznych bądź otaczającego Cię towarzystwa?

Po co sięgasz do sportu w czasach gdy co drugi dorosły ma auto, a supermarkety czynne są prawie całą dobę?

Po co uprawiać go 10-20 lat?

Ponieważ sport określa. Ponieważ sport pokazuje Ci Twoje granice i osiągnięcia.

Nie możesz być pewna, że wskoczyła byś za kimś w ogień, dopóki nie zostaniesz postawiona przed takim problemem i nie wskoczysz.

A może chcesz tylko schudnąć, tylko podobać się bardziej innym? Jeżeli zaczęłaś ćwiczyć tylko ze względu na swoją figure, być może zaskoczysz się, gdy sport wejdzie Ci w krew (i codzienność). Staniesz się twardsza, szybsza, lepsza. I może to sprawi, że 11 definiujących Cię słów, się zmieni. Może pokochasz sport.
(Na marginesie: jedzenie czekolady jako sport, który kochasz jest tu lekkim przegięciem.)

A teraz popatrz znowu na pieska.

Obiecałam, więc jest – odcinek o oddychaniu.

(Tak, kamera w końcu doszła! Teraz frajda z patrzenia jak się męczę dostępna w HD.)

Czy powinnam dziś poćwiczyć?

Standardowy

Twoja odpowiedź: TAK
– Idź poćwiczyć.
Twoja odpowiedź: NIE
- Patrz powyżej.

Wczoraj było pospieszno – ale dzisiaj… powiedzmy, że jeżeli stara mądrość ludowa „kiedy człowiek się spieszy, diabeł się cieszy” się sprawdza, to mój diabeł posrał się dzisiaj z radości (pardon my french). Dlatego też oferuję Ci dzisiaj zestaw błyskawiczny.

.

Nie mam dla Was notki. Mam za to ćwiczenia. Dzisiejszy zestaw Cię nie ukatrupi, ale Twoje mięśnie pośladków poczują się zaintrygowane.
(Właściwie to Twoja pupa powinna płakać po ćwiczeniach, a ktoś powinien ją współczująco masować. I mruczeć „jaka jędrna!”)

Twoja błyskawiczna „trucizna” na zaintrygowaną pupę
Czas: 7 min
Ćwiczenia:
1. Kolano do klaty
2. Podpór z sumo
3. Kolanko bokiem +

Wyjaśnienie:
- dla wszystkich jest po 5 sekund przerwy pomiędzy ćwiczeniami, 30 sekund pomiędzy seriami.
- ćwiczenia są tylko 3, ale za to na każdą ze stron.
- postaraj się schodzić nisko w pierwszym ćwiczeniu (obie nogi są ugięte)
- trzymaj pośladki spięte i napięty brzuch – ułatwi Ci to utrzymanie równowagi.
- w podporze zwróć uwagę, by ciało trzymać w jednej linii – tak, Twój tyłek nie może celować w kosmos.

Twoja rozpiska:
Zielona: trzy serie po 15 sekund.
Pomarańczowa: cztery serie po 15 sekund.
Czerwona: sześć serii po 20 sekund.

Dzień sponsorowany przez cztery litery.

Standardowy

Jeżeli pomyślałaś „dupa”, to chyba jeszcze nie piłaś kawy.

Jeżeli micha Ci się cieszy do monitora na słowo „kawa”, to nie muszę się dużo rozpisywać.

Jeżeli NIE cieszy, to w rozpisywaniu się sensu również nie ma.

Jestem wielbicielką kawy – nie tyle w ilości, co w jakości. Wydaję na nią więcej kasy niż przeciętny Polak, dlatego też, jak każda rasowa kobieta, wyszperałam wiarygodne i niezaprzeczalne usprawiedliwienie dla swojej słabości.

1. Badania laboratoryjne wykazują, że teoretycznie kofeina zwiększa siłę mięśni, gdyż uwalnia obecny w nich wapń.
2. Spożycie 100 — 450 miligramów kofeiny zwiększa termogenezę ciała, które z nadprogramowych kalorii wytwarza sobie ciepło, a nie warstwę tłuszczu.
3. Kawa chroni obecny w mięśniach glikogen.
4. Kawa zwiększa wytrzymałość organizmu podczas wysiłku który trwa powyżej 30 minut.
5. Kawa opróżnia przewody pokarmowe – i jest tańsza od preparatu typu „alli”.
6. Uważa się, że kofeina zapobiega powstawaniu zakwasów.

Zdaniem dr S. Millera (źródło: kulturystyka.com.pl), bezpieczna dawka kofeiny wynosi 10 miligramów na kilogram ciała, czyli prawie 7 filiżanek dziennie dla osoby ważącej około 60 kg. Dawka śmiertelna zaś to 10 g, czyli około 100 filiżanek.
A teraz konkrety:

ZAWARTOŚĆ KOFEINY W PRODUKTACH ŻYWNOŚCIOWYCH

Kawa parzona (l filiżanka) 100 – 150 mg

Kawa instant (l filiżanka) 86 – 99 mg

Kawa bezkofeinowa (l filiżanka) 2 – 4 mg

Herbata (l filiżanka) 60- 75 mg

Kakao (1 filiżanka) 5-10 mg

Cola(l puszka) 32 – 56 mg

Czekolada mleczna 30 g 6 mg

Diet Coke (l puszka) 45,6 mg

Diet Pepsi (l puszka) 36 mg

Pamiętaj – kofeina pomoże Ci nabrać ochoty na trening i schudnąć, jednak BEZ CUKRU I ŚMIETANKI. No dobra, jedna łyżeczka wiosny nie czyni.

Gorsza wiadomość w moim mniemaniu to taka, że mleko niestety też blokuje zdolność kofeiny do rozbijania tłuszczów, a ciasteczka do kawy zdecydowanie nie pomagają. Ale nie poddawaj się żałości! Idź napij się kawy. Na pewno na weekend zgrzeszyłaś, a w pracy same nerwy. No idź. A jakby szef pytał: