Rady dla dziewczyn zaczynających DŹWIGAĆ

Standardowy

Uwierzcie mi, NIC nie jest oczywiste dla osoby, która wchodzi w nowa dyscyplinę sportową. A już szczególnie, gdy to dyscyplina potocznie uważana za męskie podwórko. Ileż rozkosznych błędów można poczynić, zaczynając od lekko prześwitujących legginsów a kończąc na… to właściwie nigdy się nie kończy.

Jako, że zbierałam swoje doświadczenia na własnych błędach, jako że nie było żadnej płci pięknej która mogła by mnie w nową rzeczywistość bezboleśnie wprowadzić, jestem skłonna podzielić się wiedzą. I za każdym razem gdy pomyślisz, że się wywyższam – przypomnij sobie, że ja taką wtopę zaliczyłam, nie rzadko wśród gromkich oklasków ze strony zawsze chętnych do szyderstwa samców.

1. Będziesz „zajarana” nowym otoczeniem, ale pamiętaj, że universum jest trochę większe niż ty. Nie musisz ciągle o tym gadać. Nie ma potrzeby, by każdy trening przeżywać na facebook’u, a już na pewno nie jest „cool” wrzucanie miliona fotek na ten temat. Twoi znajomi już wiedzą co robisz, nie musisz mówić w kółko o tym samym. Wyobraź sobie, że Twoja najlepsza przyjaciółka zakochała się w temacie pługów rolnych. No naprawdę..?

2. Nie potrzebujesz nowej szafy. Ciuchy które masz, są na 99% ok. Może niekoniecznie dobrym pomysłem jest zakładanie króciutkich spodenek lub bardzo obcisłych legginsów – no chyba, że nie przeszkadza Ci, że Twój wypięty tyłek gromadzi uwagę całego klubu. Tyczy się to również głębokich dekoltów – i tu ciekawostka, gdyż Twój dekoncentrujący strój może być to widziane bardzo negatywnie przez trenujących MĘŻCZYZN. Postaraj się również nie dźwigać w mięciutkich adidaskach z podwyższoną podeszwą – Twoje stopy mogą zacząć wyginać się w złych kierunkach, a co za tym idzie – ciężar będzie przechodził w złą trajektorię.

3. Nie podchodź od razu pod ciężary budzące szacunek wśród pracującego ludu. To, że czujesz się silna i brzydzisz różowymi hantelkami, nie oznacza, że jesteś gotowa. Really. Słuchaj trenera, który każe Ci szlifować podstawy, np. samym gryfem lub mniejszym kettlem. W nowej dyscyplinie sportowej łatwo zlekceważyć podstawy, a pragnienie by wejść na głębszą wodę jest bardzo duże. Technika jest najważniejsza na każdym etapie treningu, może uratować Cię przed kontuzją, która niekoniecznie wyniknie z dużego ciężaru. I druga strona lustra – możesz podnieść duży ciężar bez techniki, ale jakim kosztem..?

4. Szanuj swoje ciało. Rób zawsze rozgrzewkę ogólno-stawową. Kończ każdy trening rozciąganiem. Jesteś kobietą i w Twoim ciele czasami szaleją hormony – jeżeli masz gorszy dzień, nie zmuszaj się do ostrego wysiłku, twoje PRy* *(Personal Records – Twoje maksymalne wyniki) mogą poczekać. CIERPLIWOŚCI. Uzbrój się w nią, bo ciężary tego wymagają. Jeżeli chcesz wszystko na już, od teraz i zaraz – polegniesz emocjonalnie lub fizycznie. Z początku widzisz niesamowite postępy a potem trafiasz na ścianę – masz wrażenie, że nic się nie uczysz, że stoisz w miejscu ze swoim rozwojem, a brak nowych wyników będzie przyczyną Twojej frustracji i zniechęcenia. Hej! Wszyscy tam byliśmy. Cierpliwości.

5. Znajdź sobie dziewczynę. Poważnie. Nie musicie przenosić miłości do ciężarów na miłość do siebie, nie musicie być psiapsiółami na życie ani robić sobie wspólnych tatuaży. Treningi na wolnych ciężarach wśród facetów są super – ale faceci pozostaną facetami. Będą Cie motywować, ale mogą absolutnie nie rozumieć – a co za tym idzie, wiedzieć z czym masz problem, o co Ci chodzi, i co Ty właściwie chcesz. Druga babeczka pokaże Ci, że coś jest w Twoim zasięgu, że czasem możesz trenować do Britney Spears czy Fergie, a przede wszystkim – że nie będziesz stawać się facetem od ciężkiego dźwigania.

6. Jeżeli się mocno zepniesz, bywa też, że głośno pierdniesz. Musisz z tym nauczyć się żyć. Jedna moja rada – nie jedz sosu czosnkowego i wszystko będzie git. Wydawanie innych obciachowych odgłosów jest równie nie do uniknięcia – ryki dzików w rui są elementem treningu. Seriously. Jeżeli myślisz, że syczenie jest wstydliwe, to nie doszłaś jeszcze do pełnych przysiadów. W końcu się przyzwyczaisz, albo będziesz słuchała muzyki bardzo głośno.

Czas: 25 minut

Ćwiczenia:
1. 5 pompek + 5 plank FT x2
2. 1-2-3-4-5 Martwy ciąg
3. 1-2-3-4-5 x2 Snatch
4. 1-2-3-4-5 Pull up

Plank FT – Full Tension – czyli deseczka z maksymalnym przypięciem wszystkich mięśni. Wszystkich.

Dwie rundy! Chyba, że czujesz dzisiaj MOC.

Twoja rozpiska:
Sorry za wyzywający strój treningowy, ale było masakrycznie wprost gorąco.

Zielona: Możesz wykonać pompki damskie. Nie rozkładaj rąk szeroko. Przygotuj 8kg i największego kettla jakiego masz, do Martwego ciągu. Zamiast Pull upa – spróbuj Chin up’a, czyli dłonie dał odwrotnie, kostkami na zewnątrz od ciała. Tyle razy ile dasz radę – a jeżeli i to jest trudne, podstaw sobie krzesło pod drążek i się delikatnie nogą odepchnij.

Pomarańczowa: Przygotuj 12kg i największego kettla jakiego masz, do Martwego ciągu. Zamiast Pull upa – możesz zrobić Chin up’a. Postaraj się wyeliminować bujanie się.

Czerwona: Przygotuj 12kg lub 16kg i powyżej 40kg do Martwego ciagu.

Enjoy!