„Korzonki” od siedzenia na dupie.

Standardowy

Przychodzi baba do lekarza…

A głównie jednak nie idzie, bo sama świetnie diagnozuje co jej jest, skoro umie pokazać gdzie boli. A boli o tu, w miejscu gdzie plecy nabierają swej szlachetnej nazwy. Skoro nie widzi ewidentnej przyczyny – na przykład nie zrobiła kilku aerobów, które wycisnęłyby z niej lśnienie zajebistości przez plebs zwane również potem i które mogłaby za owy stan rzeczy obwinić, zaczyna obawiać się rozpoczęcia procesu fermentacji, dojrzewania, tudzież starzenia.

Tyle, że Twój wiek nie ma znaczenia – chyba, że jesteś serem lub winem.

Nawiasem mówiąc, dla baby okropne to jest. Wiedzieć, że ta dwudziestka w dowodzie coraz mniej aktualna. Że otaczające ją -nastki wcale nie muszą dbać o dietę czy kalać się pokutną pracą mięśni, by tyłek mieć wysoko, talie wąsko, udko chude a ramionko zgrabne. Z cyckami nawet nie zaczynajmy. Mężczyźni w swej niepoczytalności czują się seksbombami nawet grubo po 40stce, grubo po 80kg, czy grubo po 4rtym piwie co prawdopodobnie jest związane z istnieniem w męskich umysłach pudełeczek, w które wchodzą.

Wracając jednak do kobiet i bolących pleców.

Mówiąc absolutnie poważnie i bez gawędziarskich zapędów - boli Cię, bo masz za słabe mięśnie brzucha, nieistniejące mięśnie pośladków oraz za mocno spięte mięśnie bioder. Masz za słabe mięśnie od pasa w dół czemu? Bo za dużo siedzisz. Bo siedzisz w pracy, siedzisz w aucie, siedzisz jedząc, przeglądając internet, czytając, spotykając się z przyjaciółmi, będąc u kosmetyczki, fryzjera czy robiąc manikiur. Gdyby dało się usiąść w windzie, pewnie też byś siedziała.

Ból sprawia, że ostatnie o czym myślisz, to ruszanie się. A to dokładnie to, co powinnaś robić, by przestało boleć.

Uściślijmy sobie, nie każdy ruch będzie leczył. Jeżeli pójdziesz pobiega.. potruchtać nie oszukuj się, jest 85% prawdopodobieństwa, że truchtasz, nie biegasz, ból może nie minąć. Szczególnie jak masz trochę zbędnego ciała i biegasz na piętach. Mel B czy Zuzka czy inny HIIT też może bardziej zaszkodzić Twojej chęci poruszania się, niż pomóc. Skąd wiem? „Odbolałam swoje”.

Nawet jeżeli nie należysz do grona osób oczarowanych tachaniem kul armatnich, są ćwiczenia które pomogą Ci na bolące plecy. Zaznaczam od razu, że nie są to jakieś przełomowe i nowatorskie ćwiczenia, bynajmniej również nie należą do zeszmacających człowieka – mówię o tym teraz, na wypadek gdybyś była uzależniona od adrenaliny i zakwasów i zawiodła się na poniższym.

Każdy jest w stanie wygospodarować 7 minut z dnia i bez zbędnych ceregieli popracować nad ciałem, zamiast łykać kolejną dawkę ketonalu, smarować się naprzemiennie Fastumem i Opokanem, naklejając na siebie kolejną warstwę Voltarenu. Nie jestem lekarzem, nie jestem fizjoterapeutą – nie mówię, że Twój konkretny przypadek da się wyleczyć z bólu za pomocą kilku banalnie prostych ćwiczeń – ale gwarantuję Ci, że wpłyną one na Ciebie lepiej niż kolejne wyjście na basen.

Gwarantuję Ci również, że zaczniesz odczuwać większy luz w ciele – i że bardzo prawdopodobne, że mniej dokuczać Ci będą kolana lub kark. Nie ma w tym magii – w naszym ciele wszystko jest ze sobą połączone i jeżeli jeden system padł lub wydolić nie może, reszta systemów zaczyna mieć problem. No i wierz mi, jeden mały krok może Cię zaprowadzić w zupełnie nowe, ekscytujące rejony.

Czas: 7 minut

Ćwiczenia:
Rozciągamy stare gnaty! Używaj, by nie stracić.

Uwagi:
Przy problemach z kolanami, nie dociągaj pięty do pośladka w zaprezentowany powyżej sposób. Znajdź kanapę, oprzyj stopę i w sporawym wykroku pociągnij opartą nogę kolanem w dół. Nie wiesz jak? Zerknij na combo #87 – KLIK NA YOUTUBE

Enjoy!