100 lat 100 lat i kiedy dieta pożera mózg.

Standardowy

Od jakiegoś czasu moja atopia postanowiła uatrakcyjnić mi żywot. Zawsze wiedziałam, że jestem wyjątkowa, ale nigdy – że w taki (1%) sposób. Może nie powinnam rozwodzić się nad swoimi problemami skórnymi, bo to ble fu i w ogóle – fakt jednak, że poziom wściekłości jest od roku coraz wyższy. Jeszcze trochę a grałabym Miss Hulk na kanale, gdyby nie blokery histaminy w małych tabletkach.

Ocieranie się plecami o ściany, narożniki i tarzanie po podłodze to taki standard, zaczęło jednak być nie śmiesznie, gdy pomagały tylko wrzące prysznice i lodowate kafelki. I pomimo ciągłego podskórnego swędzenia, które doprowadzało mnie do szału i budziło w nocy – trzeba było pozostać cywilizowanym. Uśmiechniętym. Wyrozumiałym. ENTUZJASTYCZNYM.

Czemu o tym mówię?

Bo nigdy nie wiesz, co w człowieku siedzi. Z jakimi demonami się zmaga, co go boli/swędzi/męczy.

Czytaj dalej