HardStyle lajfstajl – chcieliście, więc płaczcie

Standardowy

Są ludzie którzy żyją od piątku wieczór do niedzieli wieczór. Którzy zrzucają stres jak wąż skórę, tylko w obecności hałasu, alkoholu i innych ludzi. Dla których rozrywka to synonim słowa impreza oraz mecz. Niekoniecznie wszyscy mają ogolone łby, ale na temat głębokości kanionów ich kory mózgowej mogłabym bezczelnie polemizować.

Nigdy nie spodoba Ci się ten blog, jeżeli do nich należysz. *jak masz małego, to też nie.

Jeżeli do nich nie należysz, wytłumaczę Ci, co z Tobą jest nie tak.

Czytaj dalej

Co obejrzeć na wieczór. Lub co poczytać.

Standardowy

Wiem. Pewnie dwa razy sprawdziłeś/aś czy aby dobry adres jest w przeglądarce. Na moim blogu taki wpis jest trochę z dupy, ale tak – jestem człowiekiem i nic co obce nie jest mi ludzkie. Czy jakoś tak. W każdym razie, ludzie czasem zapominają, że jestem w sporcie dla zdrowia i frajdy*, nie dla pucharów czy zdjęć dupę urywających. *frajda z żarcia to też frajda Suma sumarum, mam wiele tematów do rozmowy poza żelaznym szaleństwem i golizną na rurze.

Gusty są różne. Mój obejmuje zombie, bad’assów i statki kosmiczne. Zatem poniżej, subiektywna lista filmów godnych zacnego wieczoru.

Czytaj dalej

Obóz HardStyle i czemu na niego nie jechać

Standardowy

Spośród wszystkich to właśnie Ty zostałeś wylosowany..”

Przysięgam, jak widzę marketingowy szajs „tylko my mamy i właśnie TOBIE damy” pragnący ponad wszelką miarę udowodnić mi, jaką szczególną osobą jestem, jak wyjątkowym jestem człowiekiem lub jak niebotyczne szczęście właśnie mnie dotknęło, to mam ochotę rzucić się przez okno*. *wprost na dach sąsiada, który potajemnie od dwóch lat służy mi za taras do opalania. Dach, nie sąsiad.

To jest właśnie problem z dobrymi rzeczami, że ciężko nam w nie uwierzyć, gdy ktoś na nie Cię namawia. Właśnie przez te zapewnienia o naszej ważności w kosmosie. Zanim jednak dojdę do sedna, ważna dygresja.

Czytaj dalej