17 przemyśleń na temat “Kiedy wiesz, że instruktor to pierdoła

    • ~Elia

      Dlaczego „stosowanie dźwigni na naszprycowanych lub pijanych frajerach pod dyskoteką nie zadziała, mimo że na treningu kładło partnera na glebę?”
      (Przepraszam ale ciekawość mnie zżera)

      • an_ge

        Bo oni, mówiąc krótko i niefachowym językiem, „czucia nie mają” i łatwiej im rękę złamać, niż ich posadzić.
        Potwierdzi to każdy „bramkarz”. Jak trzeba kogoś spacyfikować, to tylko szybkim po gębie.
        Stąd też kilka lat temu furii dostawałam, jak różni instruktorzy „samoobrony” doradzali kobietom uciskać punkty na ciele gwałciciela.

  1. ~Aga

    Nieświadoma klienteria idzie do trenera wyglądającego. Osobiście, jeśli mam do wyboru trenera który nie jest wyżeżbiony,a na brzuchu zalega mu fałdka tłuszczu,ale za to jest sprawny,ruchliwy i technicznie dobrze przekazuje wiedzę to idę do takiego jak do wylaszczonego mena tudzież womanki.
    Ok, wizytówką trenera jest wygląd tak jak fryzjera włosy,ale ostatnimi czasy to jakoś nie do końca idzie w parze.
    Nie wyglądam jak młody bóg, ale sprawniejsza jestem od mojej siostry która wygląda jak młody bóg. kto będzie mieć więcej klientów? No wiadomo… ona..do czasu.

    Nie za bardzo uczęszczam na jakiekolwiek zajęcia poza domem. Raz wyszłam na zajęcia z crossfitu bez sprzętu. Wyszłam zjebana jak pies,stary mi zemdlał tam (mówię poważnie) bo nie wytrzymał tej aktywności która została narzucona.
    Wkurwiam się bardzo i jestem bardzo wymagająca klientką, bo idąc pierwszy raz na dane zajęcia oczekuje wyłechtania po dupce, trener musi wiedzieć z kim mam do czynienia, nie może być tak,że z miejsca przychodzi klient i ma napierdalać razem z resztą. Więc wypada poświęcić 5 min na szybki wywiad z kim ma do czynienia by móc ocenić stopień zaawansowania. Tak czy inaczej o ile podołałam w tym treningu na swój sposób to nie wróciłam tam. Tam chodziło o czas a nie o technikę, ludzie źle wykonywali ćwiczenia,trener nie wprowadzał korekty im. To mnie zraziło.
    Kolejne zajęcia na które poszłam z dwuboju (bo były darmowe jako,ze pierwsze) również wyszłam z średnim nastawieniem. Znowu brak wywiadu. Skąd ma wiedzieć czy podnoszę i ile. Przyszłam bo chciałam spróbować, nigdzie nie było napisane,że trzeba coś umieć by tam przyjść, no ale nieważne…
    dziecko które tam pociskało 40 kg na sztandze w przysiadzie zataczało koła kolanami a trener nie korygował….no kurwa.. naucz się na mniejszym obciążeniu a potem szpanuj.
    Nie lubię tego, po prostu nie lubię.
    Jestem człowiekiem który musi umieć robić coś dobrze jeśli ma to przekazać innej osobie. Kiedy koleżanka pożyczyła kettla poprosiła o technikę, nie pokazałam, powiedziałam „wejdz na YT do powerworkout” nie wezmę odpowiedzialności za to. Sama robię w pizdu błędów z kettlami, wiec dlaczego mam jej to dalej przekazywać?
    Chciałabym uczyć ludzi,to taka forma pomocy, a ja lubię pomagać (czasami zbyt nawet naiwna jestem),ale na chwile obecną jak sama mam poobijane nadgarstki to z czym do ludzi.
    Sama się zastanawiam jak to dalej ogarnąć…intro mnie nie nauczy w dwa dni, intro mi pokaże, przekaże,ale gdzie mam dalej się uczyć jak kettli tutaj nie ma?

  2. Ta jest! Dobry wpis;-). Krótko, zwięźle i na temat;-)).
    Dobry trener zawsze musi dobrze wytłumaczyć PODSTAWY i dostosowywać ćwiczenia (ich warianty) do dnia treningu oraz aktualnych możliwości ćwiczącego. Musi również pamiętać o rozgrzewce, stretchingu dynamicznym i finalnym stretchingu po ćwiczeniach, o których jak zauważyłam, znaczna część instruktorów (będących zarazem trenerami personalnymi) zajęć grupowych!!! Poza tym jak widzimy, że klient się męczy i nie zrobi danego wariantu brzuszków, to dajemy mu inny (logika podpowiada), a ja przetestowałam na sobie treningi dosłownie „odwalane” przez trenerów pewnego elitarnego , warszawskiego klubu. Trenerzy owi męczyli osoby ćwiczące prawie bezrozgrzewki i już z pełnym pominięciem stretchingu, oraz nie reagowali nawet gdy dziewczyna z w pełni odstającymi łopatkami, garbiąca się na maksa, przystępowała do dźwigania 20 kg sztangi. Najpierw Panowie drodzy , może trening na mm. głębokie i poprawę stabilizacji górnych partii tułowia by się przydał. A dopiero później stopniowo ćwiczenia z ciężarami dodawać!!!
    POZDRO!

  3. ~Reedrad

    Niestety ten wpis można przypisać do wielu dziedzin naszego życia, wystarczy zmienić z instruktor na nauczyciel ( czegokolwiek za co płacimy) i analogia jak znalazł, no cóż sorry taki klimat mamy. Ekstra blog, pozdro.

  4. ~Maciek

    No… Jedna ofiara tego wpisu już jest. Kolega opuścił zajęcia osiedlowego crosscośtam. W sumie dobrze.
    Byłem kiedyś na zajęciach inauguracyjnych jakiś CFbox. Fajnie było :-)
    „I teraz tak! Robimy to co napisane na tablicy i tyle razy. Na czas, to znaczy kto pierwszy. Te skróty co znaczą? No dżamp rop to skakanka, a dabliu ander to, że dwa razy się musi obrócić. Potem są wskoki na pudło, o tu te takie stoją. A potem 10 martwych ciągów. Dziewczyny sztangi te krótsze, a chłopaki dłuższe. Martwy ciąg to wiecie jak się robi? Podnosimy sztangę z ziemi i odstawiamy. Potem 10 pompek. 3 obwody. Obwód to wszystkie ćwiczenia, jedno po drugim. No to jedziemy. 3… 2… 1…”
    Uspokajam. Nikomu nic się nie stało. :-)

  5. Długo wahałem się czy coś pisać, czy nie, ale…
    W zasadzie się zgadzam, choć rzeczywistość jest taka, że prawie 100% potencjalnych ćwiczących z dwóch instruktorów wybierze tego, który jest ładniejszy ;)
    Natomiast polecam jednak nie zamykać się w „kulcie ciała” jako wizytówki trenera, trener ma uczyć, a nie być ciachem. Oczywiście, to kwestia celów i priorytetów, ale jeśli spojrzymy na najlepszych trenerów boksu czy też innych dyscyplin sportowych, to nagle się okaże, że większość z nich nie zostałaby zatrudniona w najpodlejszym gymie, bo „nie wygląda”.
    A to sporo mówi o rynku.

    • an_ge

      Wciąż się ze mną zgadzasz ;) Bo nikt nie twierdzi, że tkanka tłuszczowa na minusie i odwodnienie ma być. Chodzi o to, by Instruktor wyglądał zgodnie z tym co praktykuje. Widząc instruktorkę od trójboju – chcę widzieć dobre pupsko, a nie chude płaskodupie. A każdy z najlepszych instruktorów boksu (whatever) ma swoje CV w postaci walk, zdjęć, etc.

      • Cóż, mój trener szermierki kompletnie „nie wyglądał”, podczas sparringów po jakimś czasie dostawał od każdego z naszej grupy, a mimo to, miał wśród wychowanków dwóch mistrzów Polski i kilkanaście innych sukcesów. Czyli odnosząc się do Twojego porównania, jest mi kompletnie obojętne (no może nie kompletnie ;) ) czy rzeczona instruktorka trójboju będzie miała taki czy inny tyłek, o ile będą za nią stały wiedza fachowa i doświadczenie gwarantujące MÓJ rozwój :)
        Natomiast to o czym Ty piszesz, czyli wygląd adekwatny do pełnionej roli, to bardziej kwestia IMO socjologiczna i marketingowa ;)

        • an_ge

          Dla mnie to ewolucja. Jak drapieżnik miał mieć pełny brzuch, to wykształcił odpowiednie cechy/narzędzia. Nie kłócę się, że miałeś dobrego instruktora szermierki – z tym, że nie udowodnisz nijak, że może wynik to bardziej była zasługa determinacji podopiecznych niż jego nauczycielstwo ;]

          • Akurat udowodnić mógłbym :)
            Ale nie w tym rzecz, w sporcie bardzo rzadko dobrzy zawodnicy zostają dobrymi trenerami, cechy które w większości pomagają w byciu zawodnikiem, utrudniają pracę trenerską. Do tego jest sporo wiedzy którą zawodnik pomija bo „trener wie”.
            Jest również różnica w pracy ze stałą, nieliczną grupą a „kombajnem” w gymie, trudno mówić o realizacji długofalowych celów jeśli grupa jest przypadkowa i część chodzi bo podoba im się tyłek trenera a część akurat musi wykorzystać kartę Multisportu.
            Z drugiej strony, obecnie hasło „trener” zdewaluowało się tam potwornie, że w sumie nie powinno budzić zdziwienia, że czasem mówi się o jednym a myśli o czymś zupełnie innym ;)

          • an_ge

            Z tym wpisem zgadzam się w całej rozciągłości.

            Pozostaję tylko w niepewności, czy aby moje wpisy są czytelne – nie o low bodyfat i big muscles tu się rozmawia. Nawet nie o rekordach olimpijskich. Próbowałam, koślawymi literkami, stworzyć punkt widzenia dla rzeszy klientów, którzy zawierzają zdrowie i mobilność rzeszy fitnessowych szarlatanów. To nie był wpis kierowany do instruktorów. To była serdeczna notka uświadamiająca, że często gęsto tłum może walić do popularnej siłowni i robić sobie krzywdę, płacąc za to piknięciem czytnika – tylko dlatego, że w małym klubie ktoś zawołał przysłowiowe „za dużo” za swoje usługi instruktorskie.

  6. McGymy są popularniejsze, tak jak McDonald przyciąga więcej osób niż dobra burgerownia która jest dwa razy droższa. Tak już jest.
    Kwestia targetu, ktoś, kto chce wydać maksimum 100 zł za dostęp fulltime do siłowni, wszystkich zajęć i treneróww, nie wyda więcej na Hard Style.

  7. ~Kika

    Przez dwa lata dałam się katować trenerowi pierdole, efektów nie widziałam praktycznie żadnych, nie określił ze mną celów, planów treningowych, dietetycznych czy nawet suplementacji. Czytając Twój post oczyma wyobraźni widziałam mojego trenera i mało sensowne treningi, Nie potrafił wytłumaczyć techniki ćwiczeń tylko mówił „rób to tak długo aż nauczysz”. Po dwóch latach mam ogromne problemy ze stawami, nie wyleczone kontuzje, no bo przecież „tylko słabi się poddają”. Niestety w tym momencie jestem nie wiele dyscyplin/sportów które mogę uprawić i niestety nie wyglądam tak jak wtedy kiedy zaczynałam całą przygodę z siłownią. Uważajcie na trenerów którzy pracują dla pieniędzy a nie dla klienta, oraz na tych którzy uważają się za wszechwiedzących i krytykują wszystko i wszystkich.

  8. Dobrze piszesz i zgadzam się z Tobą. Jednak, jeśli mogę napisać coś od siebie, nie używałbym wulgaryzmów na blogu. Na krótką metę jest to dobre, Polacy to uwielbiają. Jednak w świecie profesjonalistów to naprawdę nie przystaje. Bronisz się wiedzą i swoimi poglądami. Jako blogerka, wyrażasz swoje i kształtujesz innych opinie. Naprawdę nie musisz używać do tego soczystych porównań i wulgaryzmów. Bardzo dobry tekst.

    Pozdrawiam
    Grzegorz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>