Kettlebell i ciąża – czyli co jak masz dodatkową kulkę

Standardowy

Jako, iż w ciążę spożywczą zachodzę regularnie, jestem expertem w ćwiczeniu z dodatkowym balastem* *opracowałam nawet nowatorski chwyt do pole dance – nazywa się „sadło grip”. Serio. O przesuniętym środku ciężkości w treningu było już co prawda, ale teraz pogadajmy o formie pasożytniczej, która najpierw kiełkuje 9 miesięcy, a po wykluciu męczy nas przez przynajmniej 18 lat* *oh tak, dlatego mam kota.

Przynajmniej od dwóch lat dostaję na klatę pytania o treningi kettlebell w czasie ciąży, więc chyba wyglądam na osobę godną zaufania* *albo, jak już wspomniałam, w ciąży. By tego zaufania nie zawieść, postanowiłam pogrzebać w temacie. Jak to się zatem stało, że pierwsza notka na ten temat jest dopiero teraz?

Usiądź wygodnie.

Takie rzeczy, tylko na tym blogu.

Czytaj dalej