Jak odróżnić bycie pizdą od zmęczenia?

Standardowy

Post przeniesiony pod adres
http://blog.powerworkout.pl/2016/06/jak-odroznic-bycie-pizda-od-zmeczenia_12.html

5 przemyśleń na temat “Jak odróżnić bycie pizdą od zmęczenia?

  1. ~Kasia

    Ja bym jeszcze dołożyła mądrość wysnutą na własnym doświadczeniu, też z ciężarami, acz nie z kettlem. Jeśli instruktor was nie poprawia, nie koryguje, a mówiliście, że pierwszy raz jesteście na zajęciach, to przez dwa następne tygodnie będziecie chodzić z uczuciem, że cycki wam urwało i po plecach się nie podrapiecie.

  2. ~olcia

    Czy te kettle na 2 obrazku (szaro kolorowe) sa nieodpowiednie?
    I czy ćwicząc nimi zrobie sobie krzywde?
    Szczerze mówiąc mam 2 takie kettle (6 i 8) wiec troche sie zdziwilam bo ćwiczy mi sie nimi bardzo dobrze i nie mam nigdy zakwasów ani nic mnie nie boli.

    Pozdrawiam

  3. ~Marta Ż

    Na kilku z pierwszych Waszych zajęć miewałam momenty, w których myślałam, że zwymiotuję, na łączonych zajęciach u Bartka dostałam wręcz dreszczy. Postanowiłam, że chwilowo odsunę na bok wiedzę wyczytaną u Tsatsouline’a (o częstych, niewykańczających treningach) i zobaczę, co z tego będzie… Zastanawiałam się, czy zajęcia z Tobą wyglądałyby inaczej (wydaje mi się, że tak).

    Po 2,5 mies. obawiam się, że – choć także się wzmocniłam – męczę się mniej kosztem poprawności i przypięć. Może jestem mocno niekumata albo niesprawna, że nie potrafię tak szybko zrobić 10 dobrych przysiadów, choć nie jestem całkowitym świeżakiem. No ale dobra – staram się myśleć, dostosowywać, uczyć, bo przecież przez większość życia nie miałam nic wspólnego ze sportem.

    Odpoczynku też trzeba się nauczyć, bo łatwo jest zarządzić go sobie zbyt często :P A może to kobiety tak tylko potrafią sobie komplikować? :D

    Trudno jest to wszystko ogarnąć, dlatego będę czekać na tę kolejną wspomnianą notkę.

  4. ~Igor

    Pani Olu
    Kettle inne niż żeliwne mają inną dynamikę, czasami są wypełniane piaskiem co powoduje zmianę wyważenia. Uchwyt też musi mieć swoja wagę. Jeśli ma pani możliwość niech pani spróbuje poćwiczyć kettlem plastikowym i żeliwnym.
    Mój pierwszy odważnik to był kettlebar, po zmianie na żeliwne naprawdę poczułem różnicę.

  5. ~LL

    Twój blog to jedno z najciekawszych miejsc w sieci, na pewno będę regularnie wpadać!
    W moim przypadku jest na odwrót, nic mnie nie boli, choć trenuję amatorsko i dużo jak na moje możliwości, efekty są, ale zastanawiam się, czy to dobrze, czy po prostu jestem jeszcze za młoda (plus minus 30 lat), żeby organizm się buntował i wszelkie nieprawidłowości (bo nie wierze, że można trenować w 100% idealnie) wyjdą dopiero później?
    Na razie po pół roku treningu siłowego co drugi, trzeci dzień w połączeniu z rozciąganiem przyniosło same korzystne zmiany (nawet w kwestii comiesięcznych kobiecych atrakcji – jedyne, co mogłam w tym czasie niegdyś robić, to trening przełyku przy wymiotach i czołgane cardio do toalety). Ponadto zainstalowałam z mężem siłownię na chacie i zrobiłam parę innych rzeczy, na jakie przed rozpoczęciem treningów nie miałam nigdy energii. Jedynym zaskoczeniem było dla mnie.. zaskoczenie znajomych, którzy do dziś nie mogą zrozumieć, że wolę wzmacniać mięśnie (tu dochodzi widmo genetyki – cała rodzina ma dyskopatie lub inne upośledzenia ruchowe na starość – poprzez trening chcę temu zapobiegać) niż przypominać anorektyczną supermodelkę z przeszłości :) I też jestem zwolenniczką rozsądnego treningu, czegoś, na co nie mogłam trafić w żadnym klubie czy siłowni „na zewnątrz”. U Was na pewno byłoby super (już sam blog o tym świadczy), ale dzieli nas niestety kilka tysięcy kilometrów.
    Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>