Mechanizm patogenetyczny a Kettlebell.

Standardowy

Post przeniesiony pod adres
http://blog.powerworkout.pl/2016/11/mechanizm-patogenetyczny-kettlebell_12.html

9 przemyśleń na temat “Mechanizm patogenetyczny a Kettlebell.

  1. ~Wajamos

    Niby mówi się, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego… ale sam po sobie czuję, że siła Kettlebell działa… Moim problemem był fakt, że dałem z siebie zrobić totalnego korposzczura…. ponad 6 lat temu, zanim przyjąłem się do obecnego miejsca pracy ważyłem 85kg, co przy wzroście 184cm daje przyzwoite parametry… teraz ważę 110kg, mam chondromalację II i III stopnia, przebytą operację łąkotki, problemy z plecami od siedzenia nawet po 14h… głupie chodzenie po schodach powodowało mocny ból w kolanie, czułem się po prostu jak śmieć, a nie człowiek…

    Moja droga w Kettlebell zaczęła się dopiero od połowy września, jednakże już odczuwam zmiany na plus, zarówno w ogólnej wydolności organizmu, jak i w mobilności stawów….

    to jest właśnie to, co chcę czynić… Czerpać wiedzę od innych, ale stawiać sobie realne cele… Każdy kto w to wejdzie, moim zdaniem może się czuć jak członek Top Team… dlaczego? bo małymi kroczkami zmienia siebie na lepsze

  2. ~Miet Dlugolecki

    Pani Kingo

    20 lat temu karetka zabrala mnie do szpitala po shyleniubsievpo odkurzacz.
    Po badaniach dostalem silne przeciwbolowe i wrocilem do domu,
    ale przez 3 tygodnie siusiu i kupka tylko do kaczki.
    Dzisiaj mam 67 lat i biegam sprinty, skacze
    i rzucam dyskiem na poziomie mistrza stanu NSW (australia).
    Cud ? Nie. Powolne ale systenatyczny ukierunkowany trening la.
    Przygotowuje sie do 10-boju i wierze ze ukonce 2 dniowa komprtycje bez uszczerbku dla zdrowia.

    Lacze Pozdrowienia
    i zycze Wszystkim aby aktywnosc fizyczna
    pomagla w odzyskaniu utraconej radisci z zycia
    Miet Dlugolecki

  3. ~Doc

    Napisz swoją historię, jak zaczęłaś trening, żeby jeszcze bardziej sobie kręgosłupa nie uszkodzić, a pomóc. Nawet jak to piszę, boli mnie lędźwiowy jak cholera, może coś tym ketlem źle robię, może jest jakiś sposób o którym nie wiem, a który powinien być dla mnie początkiem, metodą, odmianą?

  4. ~Seba

    Motywująca historia, niesamowita sprawa. Pozdrawiam niech moc będzie z Wami ;)

  5. Mnie też co chwilę dopadają bóle pleców i nauczyłem się z tym żyć.
    Nie schylam się do wiązani butów, tylko kucam.
    Dużo się podciągam, ale nie trenuję więcej niż 2x w tygodniu.
    Wykonuję tylko takie ćwiczenia które są dla mnie bezpieczne i tylko z własną masą ciała.
    Efekty widać gołym okiem, ale się z tym nie obnoszę.
    Na moim forum ludzie trenują ciężej, bardziej regularnie i odnotowują ciągły progres.
    Ja stoję w miejscu.
    Nie ścigam się z nikim. Trenuję dla siebie. Dla zdrowia.

    Ciebie podziwiam, bo widzę jak płoniesz i zapalasz innych. Robisz to co kochasz i to jest w życiu najważniejsze.

    • an_ge

      Twój wpis potwierdza moje myśli – dziękuję! Zamierzam się nimi podzielić, bo masa osób nawet nie wie, że to takie nastawienie prowadzi do największego szczęścia w życiu. Jeszcze raz dzięki!

  6. Właśnie dzięki takim ludziom jak Pani Kinga postawiłem sobie poprzeczkę równie wysoko i zgodnie z popularnym już zdaniem: „Nowy rok, Nowy ja” podążam ścieżką marzeń i planów. Może dzięki temu, że ktoś również ujrzy moją aktywność zmotywuję go tak, jak zmotywowała mnie bohaterka tego wpisu! :) Pozdrawiam i trzymam kciuki! Razem damy radę!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>