Choroba zwana pięknem, czyli pusta miska jeść nie daje.

Standardowy

Post przeniesiony pod adres
http://blog.powerworkout.pl/2017/05/choroba-zwana-pieknem-czyli-pusta-miska_17.html

10 przemyśleń na temat “Choroba zwana pięknem, czyli pusta miska jeść nie daje.

  1. ~plica

    Rzuciłam makijaż, pomalowane paznokcie i farbowanie włosów aby mieć czas na czytanie, ćwiczenia oddechowe i medytację oraz kontakty międzyludzkie. Tak mi wyszło w priorytetach. Z miejsca usłyszałam „ale chyba trochę przesadzasz”, „mi się wydaje, że kobieta bez makijażu jest taka jakaś zaniedbana”, „zrób chociaż te włosy, żeby siwych nie było” itp. :) Nikt nie zauważy, że przeczytałam kilka podręczników i innych książek i jestem zadbana intelektualnie. Pewnie byłoby mi smutno, gdyby nie to, że nie jest. Gruba skóra, wrodzona skromność i poczucie własnej wartości może mają tu jakieś znaczenie :) Ciekawi mnie tylko dokąd zaprowadzi mnie wyprowadzka z świata solarżelowepazurkidepilacji. Niewykluczone, że skończę gruba w jaskini z obiadem z podagrycznika i pokrzywy. Na kolację będę stała na głowie, a na śniadanie zrobię powitania słońca. Mam nadzieję, że przynajmniej będę szczęśliwa :)

    • an_ge

      Gdyby nie to, że jesteś szczęśliwa, pewnie bym Cię hejtowała, Kocia Mamo. Taki już odruch kobiety, przepojonej potrzebą perfekcji fasady od maleńkości (rajtuzy, żeby wyglądać jak dziewczynka powinna – pierwsze uczucia nienawiści w dzieciństwie).

      • ~plica

        a wiesz, że dziesiejsze rajtuzki to nie te rajtuzki co kiedyś. trzymają się pupy, nie wiszą w kroku, nie gryzą i są miłe w dotyku. niektóre są nawet ładne albo/i w kotki. uważam, że rajtuzki z prl-u psuły dzieciństwo dzieciom w stopniu przynajmniej takim jak brak porządnych słodyczy w sklepie :)

  2. ~Malecka

    Przykro mi się zrobiło czytając ten tekst, przykro bo w internecie widzę to o czym piszesz, ale kiedy wychodzę do świata realnego i przekraczam próg „mojej” sali gdzie 90% to kobiety (gdzie ci mężczyźni) to widzę zadbane, ale (też jest i taka wytapetowana) kobiety, które nie idą tam dla rozmiaru XS z zamiarem wycwiczenia lordozy, które mają określony cel. Jedne chcą być silne, inne chcą zapomnieć o domu i się zrelaksować a jeszcze inne idą naprawiać swoje problemy zdrowotne. Nigdy nie odczulo się na zajęciach Pogoni za idealnym ciałem. Są to kobiety młode, piękne, zadbane, mądre. To jest bardzo fajne. Normalne. Wyczuwam tam po prostu pewną dojrzałość życiową.

    • an_ge

      No popatrz! Czyli są przyczółki zdrowego rozsądku i szacunku do ciała! Trzeba rozpowszechniać! (a nie, zaraz będzie, że nachalna reklama, że przecież WSZĘDZIE tak jest, etc.)
      Myślę, że możesz pogratulować sobie dobrego środowiska sportowego.

      • ~Malecka

        Tak. Cieszę się, że trafiłam do takiego środowiska mimo tego, że na początku bardzo sceptycznie pochodziłam do sprawy. Dzięki temu czuje się zdrowa…

  3. ~liczka

    Lubię poza treningiem zarzucić sukienkę, szpileczki i błysk oka. Nie zauważyłam, żeby przeszkadzało mi to w rozwoju intelektualnym :)

    • an_ge

      Nikt nie piętnuje, ba! Wręcz ceni się u trenujących ciężarami kobiet, że pokazują swą kobiecość w pięknej oprawie. Problem pojawia się, gdy to w drugą stronę działa i piękna oprawa jest celem życiowym sama w sobie.

  4. ~malgo

    hej, w jednym z Twoich wczesniejszych postów przeczytałam ze kobieta na siłowni ćwicząc z wolnym ciężarem to niczym wydarzenie roku dla obecnych tam samców. true story sista. sprawdza się nie tylko w Polsce ;) Viva España, Viva kettlebell!

Odpowiedz na „an_geAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>