Zabij się treningiem. Samouczek.

Standardowy

Może dlatego, że tyle w życiu chcę zrobić, tak mało czasu mam przez to, że tylu rzeczy się chwytam, tak bardzo intensywnie żyję – nie mam czasu na bezsensowne ZABIJANIE SIĘ treningiem. Lubię się zmęczyć ciężarami, jednak zawsze w celu levelowania swoich innych umiejętności.

Pod tym względem pole dance jest mądrzejszy* *ledwo mi to przez palce przeszło niż popularne treningi z odważnikami – tam zawsze trenujesz coś po coś – by zrobić uniesienie, by płynniej wykonać ruch, by wejść w nowy trik czy dociągnąć gdzieś kończynę. Natomiast biorąc średnią krajową treningów kettlowych pod uwagę – tam chodzi o to, by się wypocić z tłuszczu i spompować mięso na bicku czy cycku.

Znam niewiele rzeczy głupszych od tego, i to nie dlatego, że nie chciałabym mieć mniej tkanki tłuszczowej czy większego pośladka.

13570245_1143380959018024_1319201206_o

Ja też lubię „beast mode”. Ale z głową.

Czytaj dalej