Instruktorze, nie jesteś od naprawiania.

Standardowy

Po notce związanej z „Opowiedz nam swoją historię”, spotkałam się z wieloma ciekawymi reakcjami.

Strejndż.

Wydawało mi się, że „wszyscy wiedzą”, czemu Angela trenuje, czemu wybrała zawód instruktora, i czemu nie ma to zupełnie związku z chęcią wykonania jak najładniejszego opakowania pod niesamowicie bystry i zabawny umysł* *tak, to sobie sama dodałam tudzież chęcią bicia światowych rekordów* *trzymam kciuki natomiast za Zuzkę i jej Iron Maiden Challenge. Chyba, że akurat coś jem obiema rękami. Wtedy przepraszam Cię Zuzka, ale są priorytety.

ZATEM. Wiele ciekawych reakcji, powiadam.

Pomyślałam sobie, że skoro obmierzły mi już temat przepukliny chwycił, to dorzucę do tlących się węgli uwagi jeszcze moje zdanie na temat ZAPIERDALANIA na każdym treningu. A potem pójdę męczyć kotełka treningiem. Jak na kota z napędem na dwa, ciężko go dogonić, srsly.

Zacznijmy tak:

Drogi Instruktorze Kettlebell. Nie jesteś od naprawiania. Jesteś od wzmacniania ludzi.

Czytaj dalej

Czy kobietom podobają się umięśnione kobiety?

Standardowy

Kulturystką nie jestem, pomimo 5 lat treningów z ciężarami zaczynającymi się od 8kg i kończącymi na 60kg. Musicie uwierzyć na słowo, że cała zabawa z tłumaczeniem kobietom „od kettli nie urośniesz” weszła u mnie na nowy poziom, Shaolinu wręcz.

Oczywiście, że urośniesz.

Czytaj dalej

Kettlebell pod Pole Dance

Standardowy

Jak na marcowym Intro dało się zobaczyć, zapowiedź nowej serii książkowej już poszła w świat. Dużo osób prosiło o uchylenie rąbka tajemnicy. No to będzie. Rąbek. Taaaki maaaaluuuutkiiiii.

Tak, jestem świnia i lubię trufle.

O co chodzi z „Kettlebell pod…”?

Czytaj dalej

Proud to present – Dziewczyny z Kulkami

Standardowy

Moją dłuższą nieobecność mogę usprawiedliwić w obrazkach. Ostatnio miałam mało czasu dla swoich Iron Ladies, więc trochę się na mnie zaczęły boczyć. A jak takie stadtko zaczyna się boczyć, to hohoho! A może i gorzej. Dobry trening nie wystarczy. Trzeba apelować do kobiecej natury kobiety. Stąd też i sesja, która choć przygotowana przez miesiąc, w ostatnim tygodniu rozlatywała mi się na kawałki, przeciekając przez palce. Nie spałam, żarłam, latałam z pieprzem. Ale jest. Udało się. I choć to tylko połowa naszych dziewczyn, to bardzo godnie reprezentująca połowa.

Notorycznie panowie mnie zaczepiają, bym namówiła ich żony/przyjaciółki/siostry/dziewczyny do treningów z kettlebells. Gdybym miała z każdą usiąść i porozmawiać, nie starczyło by czasu na trening. BO BABĘ TRZEBA PRZEKONAĆ. Ilość pompek czy przebiegniętych kilometrów nie przemawia do przeciętnej kurki. Ona chce wiedzieć ile i jak szybko schudnie, lub ile jej zajmie czasu zrobienie tarki na brzuchu. Każdy kto trenuje, wie, że „ILE” jest sprawą zawsze indywidualną, że kosztuje więcej pracy niż godzinowy trening w tygodniu.

Do tego dochodzi mantra: „nie chcę mieć mięśni jak facet” oraz nieśmiertelne „mnie szybko mięśnie rosną, ja nie mogę tak ćwiczyć”. Zawsze w takim wypadku doradzam opuszczanie zasłony milczenia. Żeby się niepotrzebnie nie wykłócać, nie zrażać bardziej tych wszystkich chodzących encyklopedii PWN.

Jak więc przekonać kobietę do treningu?
Pokazać jej inne dziewczyny z owego treningu.

Nie jesteśmy facetami. Nie gadamy jak faceci. Nie nosimy się jak faceci. My tylko trenujemy jak faceci. I nie, nie jest to najnowsza moda. To powrót do treningów, które działają – a nie tylko dają fun&entertainment. To zmienia życie na stałe. To sprawia, że nabierasz nowego szacunku do swojego ciała. To sprawia, że CHCESZ trenować.

Te dziewczyny są prawdziwe. Te dziewczyny są różne. Różne zawody, różne sylwetki, różne historie i przeżycia. NIE SĄ odcięte od tej samej taśmy, ale wszystkie łączy to samo. Co je łączy?

Te dziewczyny DŹWIGAJĄ.

I ja mam tą niesamowitą przyjemność, dźwigać z nimi.

Chciałabyś trenować tak jak my, ale nie masz klubu z metodą HardStyle Kettlebell? Nic straconego. Również dla Ciebie jest nasze szkolenie, nie tylko dla instruktorów. Nie musisz być super fit, by zacząć być super fit. Za to szkolenie ręczę wszystkimi przeszczepami. Wyjedziesz szczęśliwa i z materiałem do własnych treningów.

Szkolenie to nie ostry zapieprz z kettlem, tylko masa wiedzy i techniki. Zapisz się, zabierz zeszyt do notatek i do zobaczenia w Iron Church!* *zdjęcia z gwiazdą PowerWorkout’u zupełnie gratis.