Pierwsza w Polsce książka o kettlebell pod…

Standardowy

Ahoj, siema, czołgiem, witajcie.

Kto śledzi FB, ten wie, że doczekałam się wydania swojej pierwszej książki. Tak, to ja jestem na wszystkich zdjęciach. Bez retuszu, więc czasem są fałdki.

Nie będę rozwodzić się nad jej zawartością czy przyczynami jej powstania. Powiem tylko tyle, że gdybym dostała ją w swoje łapki dwa lata temu, byłabym lepszą i zdrowszą poledancerką.

Czytaj dalej

Angela nie próżnuje, Angela pracuje

Standardowy

Na wypadek gdybyście się zastanawiali czy już jestem sławną gwiazdą internetów i żyję z dochodu z reklam pampersów i innych „sugerowanych” nie posądzam ludzi o lanie o nogach na mój widok, i następny combo klip z kettlami nakręcę z Majorki – odpowiadam: nie.

NIEstety.

Co prawda planowałam nakręcić coś w pokoju hotelowym w Katowicach (mam nadzieję, że te wszystkie czekoladki były gratis i nie dostanę faktury na astronomiczną sumę swojego astronomicznego obżarstwa), ale wyszło jak wyszło – ładowarka nie przyjechała wraz ze mną, a kamera po 11h szkolenia odmówiła dalszej współpracy. I tu mała errata: zapewne szkolenie trwało by tego dnia krócej, ale ZACZĘŁAM MÓWIĆ a one słuchały. Na drugi dzień dziewczyny już miały odruch bezwarunkowy i uciszały mnie przy pierwszej sylabie, głównie ze względu na to, iż jedyny pociąg miałam tuż przed 13stą. A mówią, że starej kury nie nauczysz nowych sztuczek. Dziewczyny ze szkolenia były rodowodu wszelakiego, zarówno judo, crossfit jak i tradycyjny fitness. Oczywiście największe bicepsy należały do mnie. No wonder. Jednak czarno na białym stoi, że jeżeli chodzi o to kto tańczy Pole Dance – nie ma ustalonego kanonu.

W każdym razie ciężko pracuję i stąd zapaść notkowo-treningowa. Wziąwszy pod uwagę, iż na ten weekend (22-23.03.2014) mamy INTRO i pełen komplet ludzi bardzo przed czasem, postanowiliśmy zrobić przyszłym instruktorom niespodziankę. Oznacza to, że do piątku wieczór mam przerąbane i nie możecie się spodziewać odcinka bliżej niż w następną środę. Nie, nie będzie to pokaz kettli na rurze. Tak, będą „fajne dupy” i tak, będą zdjęcia „fajnych dup”. Promuję dwie kolejne asystentki i zamierzam użyć całego ich seksapilu do promocji kettli, w imię „Grzeczne dziewczynki nie..”

Propo jednak pokazów – dla stęsknionych wielbicieli mojego mówienia przez zaciśnięte zęby oraz promiennych uśmiechów mogących świadczyć zarówno o wrednej myśli przebiegającej przez połączenia moich neuronów jak i o kompletnym odcięciu myślenia w imię „nie myśl, wyglądaj ładnie”, poniżej zamieszczam trochę materiału z youtube’a. Wybaczcie mi „czeba”. Ja jestem od machania kettlami, a nie od PR.

Kogo widzę na INTRO, tego widzę na INTRO. Kto chce mnie wesprzeć ciekawym spojrzeniem na jakąkolwiek sprawę kettlową: proszę pisać na an-ge@o2.pl i nie martwić się, czy wyjdzie mądrze.

Winners are not those who never fail

Standardowy

but those who never quit.

Dzisiaj Dzień Kobiet, więc idę być piękna gdzie indziej. Podrzucam trening na oszałamiające nogi* *zamierzam takowe posiadać tego lata. W zależności co lubisz – olbrzymie DOMS w ciągu 48h czy może poczucie siły i energii – tyle zrobisz serii. Zależy również dużo od dopasowania ciężaru, gdyż ten sam trening może być zbyt łatwy lub zbyt zabójczy. Take your pick.

Moje chrobotanie i klikanie w kolanach towarzyszy mi od zawsze. Nie cierpię na bóle kolan, chociaż po ostatnich pistolsach jak mi strzeliło coś w kolanie i aż pupą klasnęłam o glebę, to miałam chwilę pobożności. Ogólnie nie jest to coś, co tygryski lubią najbardziej. Jednak silne nogi się przydają w kopaniu złych ludzi po głowie, dlatego po trochu będę zmierzać w stronę przysiadu z ciężarem. Poza tym, zupełnie na marginesie, moje „odzawszeolbrzymie” uda, powoli zaczynają się poddawać presji i chudną. Może nie w zastraszającym tempie, ale zaczynam się mieścić w nieodstające na brzuchu spodnie.

Po tym jak dwie dziewczyny z naszego Iron Church wzięły w pistols’ie 20kg (filmiki niebawem) poczułam przemożną ochotę na pogoń za silnym kopytem. Po tym jak Iwonka wywaliła połowę wagi swojego ciała – prawie się położyłam w hołdzie i przeczołgałam w zachwyconej gąsieniczce. Co innego oglądać „jakąś pindzię w internetach”, a co innego widzieć to na własne kocie oczęta. Kobiety motywują kobiety. Przez chwilę nawet, w tym całym oszołomieniu, rozważałam możliwość podjęcia biegania po lesie!* *na szczęście mi przeszło.

Zanim rozpęta się dyskusja o sensie pistolsa, o jego wpływie niszczącym na kolana (i zęby, jeżeli fikniesz), chcę tylko powiedzieć –
pistolsa się nie napierdala co drugi dzień.
Dziękuję, to wszystko. pardon my french

Jeżeli szukasz czegoś co pomoże Ci wyszczuplić łydki lub nałożyć na nie trochę zdrowego mięska, chciałabyś by uda przestały się o siebie ocierać gdy idziesz lub wręcz przeciwnie – by po złączeniu kolan nie mógł pomiędzy twoimi udami przelecieć pies z budą, jest to trening skuteczny pod warunkiem, iż dobierzesz ciężar do możliwości i nie będziesz szaleć z liczbą powtórzeń. Siła mięśni kształtuje się w zakresie powtórzeń od 1 do 5, przy 85% Twojego maks. ciężaru. Siła mięśni nie oznacza ich puchnięcia czy rozrostu. Jeżeli do tego zmierzasz, zmniejsz ciężar i zwiększ liczbę powtórzeń od 8 do 12. Tylko na boga, podaruj sobie robienie pistolsów. Twoje kolana są ważniejsze.

Sztuka wyboru zawsze dopada mnie w równych odstępach czasowych: zrobić SSST czy może nakręcić nową choreografię do pole dance? Ciężko się zdecydować.

Czas: od 15 do 30 minut

Ćwiczenia:
1. Martwy ciąg jednorącz
2. Łydeczka
3. Żuraw
4. Pistol / ewentualnie wykopy w tył (sprawdź w filmie)

Trzy do pięciu rund w zależności czy pistols robisz z obciążeniem czy bez.

Twoja rozpiska:
1-1-1-1
2-2-2-2
3-3-3-3
to jedna runda! Po każdej postaraj się naciągnąć przez chwilę swoje nogi.

Zielona: Weź 8kg (wykopy 5-10-15 na stronę)

Pomarańczowa: Weź 12kg/16kg

Czerwona: Bierz 20kg

Enjoy!